sobota, 20 kwietnia 2013

Czym różni się barwa biała ciepła od białej zimnej i białej neutralnej?

Witam.
Ponieważ dość często pojawia się pytanie - czym różni się barwa biała ciepła od zimnej? Dzisiaj zajmę się tą właśnie kwestią. Generalnie wyróżniamy barwy: biała ciepła, biała zimna i biała neutralna, która na wyrost nazywana jest często "biała naturalna" - tak naprawdę jest to nazwa czysto marketingowa używana w handlu związanym z żarówkami LED.

Generalnie barwa ciepła, zimna czyt też neutralna to temperatury barwowe koloru białego.

Barwa neutralna to teoretycznie coś pomiędzy barwą białą ciepłą, a białą zimną, jednak w praktyce jest jej zdecydowanie bliżej do barwy zimnej. Wynika to z charakterystyki do której zaraz przejdę ale zanim to nastąpi najprościej mówiąc - im wyższa temperatura barwowa tym chłodniejsza biel. Im mniej Kelwinów (niższa temperatura) tym cieplejsze światło. W bardzo, bardzo dużym uproszczeniu, aby zobrazować temperatury barwowe można powiedzieć, że światło ciepłe "zmierza" w stronę żółci, jest słoneczne, bardziej nastrojowe, milsze dla oka, jednocześnie postrzegane jako światło słabsze. Natomiast światło zimne, jest ostre, wyraziste, zmierzające do niebieskiej poświaty.
W pomieszczeniach zdecydowanie lepiej sprawdza się światło ciepłe, na zewnątrz, w ogrodzie, w wodzie, w akwarystyce oraz w oświetleniu przemysłowym i handlowym.
O aspekcie stosowania poszczególnych temperatur barwowych napiszę przy innej okazji, ponieważ wymaga to odrębnego i znacznie szerszego potraktowania tematu. Dzisiaj skupiam się tylko na różnicach między barwami. O aspektach związanych z miejscami stosowania napiszę następnym razem, wtedy będę starał się odpowiedzieć na pytanie jaką barwę wybrać - ciepłą czy zimną? Teraz tylko bardzo ogólnikowo rzecz ujmując - kiedyś gdy kupowaliśmy zwykłą żarówkę nikt nie dawał nam wyboru. Zwykłe żarówki miały temperaturę w zakresie 2700K - 2900K. Gdy pojawiły się źródła LED, pojawiła się możliwość tworzenia różnych temperatur barwowych. Generalnie większość żarówek LED przeznaczonych do użytku domowego ma temperaturę barwową w zakresie 2700 - 3200K. Osobiście radzę wybierać żarówki o temperaturze 3000K. Barwa neutralna nie każdemu przypadnie do gustu, ponieważ jest trochę nijaka, bliżej jej do barwy zimnej. Tam gdzie oświetlenie ma być ostre, jasne, intensywne - np. w ogrodzie, w oczku wodnym, do podświetlenia krzewów, drzewek czy też figurek zdecydowanie lepsza będzie barwa zimna. Często ma ona również zastosowanie we wnętrzach o nowoczesnej architekturze, uwydatnia niektóre powierzchnie, kształty, nadaje im dynamiki. Jeśli postawimy obok siebie dwa identyczne przedmioty, jeden oświetlimy światłem zimnym, drugi ciepłym to ludzkie oko zawsze szybciej dostrzeże przedmiot a który pada światło zimne. Są jednak pewne wyjątki od tej reguły ale o tym przy innej okazji.

A więc przechodząc do rzeczy.

Temperatura barwowa podawana jest w jednostkach [K] czyli KELWINACH. Im więcej "Kelwinów" tym zimniejsza barwa.
Do 3500K mamy do czynienia z barwą ciepłą, od 3500K do 5000K mamy do czynienia z barwą neutralną. Powyżej 5000K przyjmuje się, że mamy do czynienia z barwą zimną.
Oczywiście istnieje wiele różnych, rozbieżnych opisów i informacji na ten temat. Ja powyżej przyjąłem skale uśrednioną, taką samą jaką przyjmują producenci diod. Pewne rozbieżności wynikają z tego, że każdy z nas odczuwa inaczej temperaturę barwową, dla niektórych barwa neutralna już od 4000K będzie kojarzyła się ze światłem zimnym, a dla niektórych nawet 4500K będzie odczuwalne jako zupełnie neutralne światło. Natrafiłem wielokrotnie na opisy mówiące o tym, że barwa ciepła kończy się już przy 3300K - nie jest to prawdą - 3500K to jeszcze barwa ciepła. To samo dotyczy barwy zimnej - w wielu przypadkach można natknąć się na opisy mówiące, że nawet do 5300K mamy do czynienia z barwą neutralną. Jeśli jednak przytoczymy opisy diod jakie w swoich katalogach zamieszczają renomowani producenci diod podane parametry "minimalne" dla diod zimnych "cold white" przyjmuje się na poziomie 4700 - 4800K. Niektórzy w celu rozgraniczenia narastających mitów i faktów wokół granicy barw neutralnej i zimnej wprowadzają do podziału tzw. barwę przejściową i nazywają ją barwą chłodną, teoretycznie ma ona zakres od 4600K do 5100K. Jednak należy to traktować z przymrużeniem oka, ponieważ w praktyce nie występuje coś takiego jak barwa chłodna.

Różnice miedzy barwami widoczne są gołym okiem, co prawda nie zauważymy różnic rzędu 50K ale 150 czy 200K już tak. Generalnie - im bliżej tym większy odcień żółci przechodzący w pomarańcz. Powyżej 8000K barwa zimna przechodzi w niebieską, przy 18000K jest to już mocno "niebieskawy odcień".

Teraz czas na suche definicje:

Kelwin – jednostka temperatury w układzie SI, która równa jest 1/273,16 temperatury termodynamicznej punktu potrójnego wody, oznaczana symbolem [K]. Definicja odnosi się do wody o składzie izotopowym: 0,00015576 mola2H na jeden mol 1H, 0,0003799 mola 17O na jeden mol 16O i 0,0020052 mola 18O na jeden mol 16O

Skala Kelvina jest absolutną skalą termometryczną - zero oznacza w niej najniższą teoretycznie możliwą temperaturę, jaką może mieć ciało. Jest to temperatura, w której ustają wszelkie drgania cząsteczek. Temperatury tej w warunkach praktycznych nie da się osiągnąć, została obliczona na podstawie funkcji uzależniającej temperaturę od energii kinetycznej w gazach doskonałych. Funkcję tę opracował lord Kelvin - stąd nazwa skali i jednostki temperatury.

Mam nadzieję, że powyższy opis będzie okaże się dla Państwa pomocny. Wkrótce rozszerzę temat o kolejne posty - jaką barwę wybrać do do domu, ogrodu, oczka wodnego, itp.

Marcin Siedlecki

wtorek, 26 lutego 2013

Jaki zasilacz wybrać do ŻARÓWEK LED G4 i dlaczego nie może to być tzw. transformator elektroniczny o podanej mocy minimalnej?

Witam.
Dzisiaj chciałem poruszyć bardzo ważną kwestię zasilania żarówek G4. Bardzo często pojawiają się pytania od klientów, którzy zostali naciągnięci przez nieuczciwych sprzedawców na tzw. nowoczesny zasilacz elektroniczny o minimalnej mocy, który często nazywany jest elektronicznym transformatorem. Ta nazwa jest ważna, ponieważ tak naprawdę każdy zasilacz jest elektroniczny, jednak tutaj jest mowa o zasilaczu elektronicznym o określonej mocy minimalnej. Klienci kupili halogeny z tym "cudownym zasilaczem", jednak po krótkim czasie doszli do słusznego wniosku, że 4 halogeny 20W to pobór mocy równy 80W, a jeśli zamienią te halogeny na żarówki LED G4 2W zużyją tylko 8W, a więc różnica kolosalna!

I tu pojawia się problem, ponieważ według takich sprzedawców, którzy wcisnęli im "nowoczesny zasilacz", jest on uniwersalny i nadaje się do nowoczesnych źródeł światła. A nie jest to niestety prawdą!
Otóż te zasilacze nie nadają się do zasilania jakichkolwiek żarówek wykorzystujących diody LED!
Zapytacie dlaczego? Odpowiedź przynosi już sama nazwa - "transformator elektroniczny o mocy minimalnej" - chodzi o to, że żarówki, lampy czy lampki LED pobierają tak małą moc, że nie są w stanie spełnić warunków elektronicznego transformatora, który daje określone minimum mocy. Poza tym, nawet jeśli udałoby się nam spełnić minimalną moc - przeważnie najmniejsze zasilacze tego typu mają moc w zakresie 20 - 120W (a więc teoretycznie należy podłączyć minimum 10 popularnych żarówek LED G4 2W) to i tak charakterystyka zasilacza spowoduje spalenie żarówek LED w ciągu 20 - 25 minut (żarówki słabej jakości wytrzymają przy takim zasilaczu 2 - 3 minuty) ale o tym szerzej napiszę poniżej, kiedy będę przedstawiał poszczególne typy zasilaczy.
Tak więc jeśli myślicie Państwo o wymianie żarówek G4 12V na żarówki LED, nie stosujcie takich zasilaczy. Diody LED najlepiej współpracują z typowymi, popularnymi zasilaczami DC.

Niektórzy producenci dopuszczają stosowanie transformatorów AC starego typu, jednak nie jest to dobre wyjście ponieważ, takie transformatory określone napięcie dają przy pewnym obciążeniu, a żarówki LED mają być z zasady oszczędne, a więc to obciążenie jakie dają musi być bardzo małe, a skoro jest małe, to transformator jest obciążony w niewielkim stopniu i daje zbyt duże napięcie, dlatego do żarówek LED najlepiej używać zwykłych, popularnych zasilaczy 12 V DC czyli prądu stałego.

Często dzwonią lub piszą do mnie klienci, którzy mają halogeny już od dłuższego czasu i pytają czy mogą zamontować żarówki G4 LED. Cóż nie widząc zasilacza, bądź nie znając jego parametrów podanych na naklejce nikt nie udzieli takiej odpowiedzi - to tak jakby zapytać kogoś przez telefon - "ten niebieski samochód, który widzę przez okno to diesel czy benzyna?"
Aby móc udzielić odpowiedzi potrzebny jest jakiś parametr, sporo może powiedzieć już sam wygląd, najwięcej mówi opis podany na naklejce znamionowej lub na obudowie zasilacza. Widząc zasilacz możecie Państwo dość łatwo sami określić z dość dużym prawdopodobieństwem z jakim typem zasilacza macie do czynienia. Jak to zrobić? Poniżej opiszę cechy charakterystyczne najczęściej stosowanych zasilaczy do halogenów LED:

1) Transformator AC - tzw. trafo toroidalne. Najstarszy typ, niegdyś najbardziej popularny do zasilania halogenów. Wygląda jak walec, tyle, że ma nawinięty drut. Drut jest osłonięty tworzywem, które wygląda jak folia (najczęściej jest to specjalna zalewa), wystają z niego 4 kable i w zasadzie to tyle.
Ten typ nie jest zalecany do zasilania źródeł LED. Większość producentów żarówek LED dopuszcza zasilanie takimi transformatorami, jednak w gwarancjach bardzo często pojawia się drobnym druczkiem zapis mówiący o tym, że nie ponoszą oni odpowiedzialności za nieprawidłowe napięcie zasilania i w razie uszkodzenia żarówek korzystają z tego punktu i odmawiają wymiany żarówek na nowe w ramach gwarancji. Z doświadczenia "monterskiego" mogę powiedzieć, że jeśli macie taki zasilacz, i jest on małej mocy - w tym wypadku przeważnie sprawdza się zasada, że im większy zasilacz tym mocniejszy (choć jak zawsze bywają wyjątki), to podłączenie żarówek LED jest bardzo złym pomysłem. Małe zasilacze nie spowodują uszkodzenia diod, większe spalą mostek w żarówce, a takich uszkodzeń nie uzna Wam żaden sprzedawca. Dlatego czasem lepiej dopłacić i kupić razem z żarówkami LED odpowiedni zasilacz

2) Transformator elektroniczny czyli zasilacz elektroniczny o podanej mocy minimalnej - kształty są bardzo różne, więc budowa niczego nam nie powie. Kluczem do rozpoznania takiego zasilacza jest podany zakres mocy. Jak to wygląda? Otóż na obudowie widniej zakres mocy, np. Min. 20W Max. 200W albo 10 - 150W. Pierwsza liczba wskazuje wartość minimalną. Taki zasilacz dyskwalifikuje montaż żarówek LED. Ktoś powie ok, ale skoro moc minimalna to 20W, to jeśli podłączę 10 żarówek LED i będzie ok! A to poważny błąd. Taka moc minimalna to bardziej chwyt marketingowy niż prawda. Ze względu na swoją charakterystykę takie zasilacze pracują najlepiej w średnim zakresie, czyli jeśli jest to 20W - 200W, to dobre obciążenie dla niego to 100W! A po co komuś byłoby kupować żarówki LED, żeby czerpać 100W? Dlatego podkreślę to raz jeszcze - taki zasilacz dyskwalifikuje LED-y. Natrafiłem co prawda na kilku aukcjach internetowych na opis - "nasze żarówki mogą pracować z transformatorami elektronicznymi" ale jak na razie jest to bujda, nieuznawanie reklamacji w takich przypadkach to przykry standard, krótko mówiąc takie opisy stosują firmy, które za pół roku znikną z rynku i zostawią Was ze spalonymi żarówkami. Dlatego nie ma sensu ryzykować. Oczywiście są już takie żarówki na rynku, są bardzo drogie (taniej wychodzi kupić zwykłe żarówki G4 i zasilacz) i są dostosowane do mocy minimalnej, tzn. że jeśli są to żarówki 2.3W, to jeśli mamy zasilacz 20W - 200W to możemy do niego podłączyć minimum 10 takich żarówek. Reasumując, takie żarówki wytrzymują charakterystykę transformatorów elektronicznych już przy obciążeniu ich mocą minimalną. Jednak specyficzna budowa żarówek powoduje wzrost ich ceny, a to tak jak pisałem powyżej stawia ich zakup pod znakiem zapytania - taniej jest wymienić zasilacz na zwykły zasilacz DC. A jeśli widzicie tanie żarówki G4, które teoretycznie mogą współpracować z transformatorem elektronicznym to znaczy, że ktoś próbuje Was ewidentnie oszukać.

3) Zasilacz 12V DC - zasilacz prądu stałego, bardzo popularny, tani i idealny do zasilania wszelkiego typu źródeł LED. Na takim zasilaczu zawsze widnieje symbol DC. Kształty są różne, najczęściej do halogenów używa się tzw. zasilacze montażowe.

Marcin Siedlecki

piątek, 18 stycznia 2013

Jaką kupić żarówkę?

Witam.
Ostatnio coraz częściej wśród maili i telefonów od czytelników pojawia sie następujące pytanie - jaką żarówkę kupić?
Teoretycznie odpowiedź powinna być prosta - wysokiej jakości. Ale to nie jest już takie proste. O tym jak rozpoznać jakość żarówki pisałem już jakiś czas temu.

Tak więc dzisiaj zajmę się tematem bardziej pobieżnie.

Zatem - chcesz kupić dobrą żarówkę, która będzie oszczędna i długowieczna? Jeśli tak to jedyny sposób kupienie takiej żarówki to zakup żarówki LED. Zwykłe energooszczędne żarówki nie mają sensu. Dlaczego zatem żarówki LED są takie dobre? Otóż po pierwsze od razu po włączeniu świecą całą mocą, nie marnują mnóstwa energii na rozgrzewanie się tak jak zwykłe energooszczędne żarówki, jest im obojętne częste włączania i wyłączanie, czego nie można powiedzieć o zwykłych energooszczędnych żarówkach, które przy takim zachowaniu marnują niebywałe porcje energii elektrycznej. Do tego żarówki LED nie zawierają rtęci, nie emitują promieni UV, nie zamieniają większości energii w ciepło no i są długowieczne.

Zatem wiemy, że jeśli chcemy oszczędzać, wybieramy żarówkę LED. Ale tu powstaje pytanie jaką? Otóż z diodami SMD 5050. Dlaczego? Bo to sprawdzone diody, które dają dużą jasność. Nie ma sensu kupować tanich żarówkę LED z diodami THT czyli przewlekanymi albo z diodami 3528, ponieważ dają one za małą porcję światła. Wobec tego mamy już ustalone drugie kryterium wyboru.

Kolejne bardzo ważne kryterium to jakość. Jak ją rozpoznać? Jedynie po cenie! Im tańsza żarówka tym gorsza. Oczywiście żarówki LED tanieją ciągle, jednak kupowanie na chwilę obecną żarówek GU10 czy też E14 JDR w cenie poniżej 17zł, albo żarówek E27 poniżej 34zł nie ma sensu, ponieważ będzie to obraz nędzy i rozpaczy. Takie żarówki spalą się szybko i zamiast zaoszczędzić, będziemy mieli same wydatki. Do tego potrafią "siać" zakłócenia w sieci co ma wpływ na inne odbiorniki prądu.

Reasumując - jaką kupić żarówkę energooszczędną?
1) Wykonaną na diodach LED
2) Diody godne polecenia w żarówkach LED to w dzisiejszych czasach SMD 5050 lub 5060
3) Kupujemy żarówki LED wyłącznie dobrej jakości, przy czym zasada jest prosta - im droższa żarówka tym lepsza.

Jeśli chcecie Państwo zapoznać się z żarówkami z naszej oferty, zapraszam do linków poniżej, u nas znajdziecie wyłącznie żarówki bardzo dobrej jakości! Nie ma u nas tandety, na każdy produkt otrzymujecie pisemną gwarancję.
Jak to robimy, że oferujemy wyłącznie dobre jakościowo produkty?
Otóż przyświeca nam prosta zasada - zawsze zanim jakiś produkt trafi do sprzedaży przechodzi masę naszych wewnętrznych testów i pomiarów, tylko w ten sposób możemy sprawdzić produkty i dzięki temu jesteśmy pewni wysokiej jakości towarów, które oferujemy.
Ktoś z Was zapyta dlaczego inni tak nie robią?
Cóż powód jest prosty - to kosztowna metoda, wymaga zakupienia kilku sztuk danego towaru i poddania ich szeregowi czynności - na początku są pomiary, dalej testy symulujące skrajne i ekstremalne warunki, na samym końcu następuje rozbiórka. Cóż jednak nie każdy model żarówki dotrwał do tego etapu, jeśli trafiły nam się produkty, które już po pomiarach wykazywały odchyłki od podanych parametrów, wówczas dalsze testy nie mają sensu. Zaszczytu końcowego demontażu dostępowały wyłącznie produkty, które przetrwały wszystkie próby. To wszystko wymagało sporo czasu i cierpliwości ale najlepszą nagrodą za to było zawsze zadowolenie klientów, którzy wracali po kolejne produkty i zupełny brak reklamacji.

Pozdrawiam

Marcin Siedlecki

wtorek, 15 stycznia 2013

Jak mądrze oszczędzać energię elektryczną?

Witam.
Dzisiaj chciałbym poruszyć bardzo ważną kwestię, mianowicie - jak mądrze oszczędzać energię elektryczną?
Niby wszystko wydaje się proste - wychodzimy z pokoju, gasimy światło, wracamy i je włączamy. Czy aby na pewno?
No właśnie nie do końca... Cóż jeśli mamy zwykłe żarówki starego typu lub żarówki LED takie zachowanie ma sens, a co jeśli mamy świetlówkę albo zwykłą żarówkę energooszczędną? No cóż w takim wypadku lepiej będzie dla naszego portfela i środowiska jeśli taka żarówka będzie świeciła nawet podczas naszej 20 - 30 minutowej nieobecności. Dlaczego? Otóż zwykłe żarówki energooszczędne podczas włączania pobierają ogromne ilości energii, nagrzanie takiej żarówki (dotyczy to również zwykłych halogenów) wymaga poboru większej porcji energii. Co zatem jest najlepszym wyjściem?
W pomieszczeniu, w którym często włączamy i wyłączamy światło, absolutną koniecznością jest montaż żarówek LED, jeśli są tam zwykłe żarówki energooszczędne, a nie chcecie inwestować w nowoczesne żarówki LED to lepiej wkręćcie tam zwykłe, wycofywane żarówki starego typu - tak, będą one oszczędniejsze niż energooszczędne świetlówki! Wiem, że to wbrew logice ale niestety prawdziwe i potwierdzone pomiarami. Producenci zwykłych żarówek energooszczędnych (zwanych często świetlówkami kompaktowymi) przez lata wmawiali nam, że są one oszczędne i ekologiczne. Cóż oszczędne są tylko wtedy gdy korzystamy z nich we właściwy sposób, a ekologiczne - no cóż ołów i rtęć nie są pierwiastkami przyjaznymi środowisku i człowiekowi, a jednak są stosowane w tego typu żarówkach.

A teraz aspekt, który interesuje wiele osób - otóż czy trzeba wyłączać telewizor głównym włącznikiem, tak aby dioda nie pobierała prądu?
Kampania reklamowa finansowana przez ministerstwo środowiska pięknie o tym mówi, tyle, że nie ma to bezpośredniego przełożenia na rzeczywistość lub ma je w bardzo niewielkim stopniu.
Dioda, która świeci sobie w naszych telewizorach pobiera w ciągu roku energii za jakieś 4zł! Zaznaczam w ciągu roku! Ktoś powie, ok, zaoszczędzę 4 zł rocznie - i tu niespodzianka - NIE! Jeśli będziemy włączali i wyłączali ciągle telewizor to po pierwsze przedwcześnie zniszczymy kondensatory wewnątrz odbiornika, a więc będziemy musieli kupić nowy telewizor o jakieś 2 lata wcześniej, czyli spowodujemy konieczność utylizacji, a ta jak wiadomo w Polsce kuleje, czyli faktycznie przyczynimy się do zatrucia środowiska, do tego przy włączaniu energia potrzebna na "rozruch" jest zawsze znacznie większa niż potrzebna na utrzymanie pamięci, świecenia diody, itp. funkcji. Zatem takie działanie nie ma zupełnie sensu. A więc dobra rada jest taka, żeby zostawić nieszczęsną diodę od telewizora w spokoju. Jako dobry przykład może posłużyć kuchenka gazowa i elektryczna z ceramiczną płytą grzewczą - parę lat temu wymieniłem kuchenkę gazową na elektryczną, wszyscy znajomi mówili - to teraz będziesz płacił. Cóż pierwszy miesiąc był "kosztowny" ale kiedy opanowaliśmy kuchenkę i nauczyliśmy się wykorzystywać jej główne atutu, cóż, okazało się, że to był mądry wybór, a kuchenka miesięcznie pobiera mniej swojego "paliwa" niż kuchenka gazowa swojego "paliwa" mimo, że jej moc jest teoretycznie duża i zużycie prądu powinno być również bardzo duże, a jednak tak nie jest.

A teraz ciekawostka - jaki sprzęt w naszym domu pobiera najwięcej energii?
Czajnik elektryczny! Tak, to największy złodziej prądu, do tego wraz ze wzrostem czasu eksploatacji na grzałce osadza się kamień, a to powoduje wzrost zużycia energii. Następny w kolejce jest odkurzacz. Telewizor plazmowy też potrafi sporo "zjeść" - około 200 - 280W. LCD są dużo bardziej oszczędne. Kolejny "pożeracz" to suszarka do włosów, niektóre modele generują sporą moc, a co za tym idzie sporo jej pobierają.

Tak więc jeśli chcemy zaoszczędzić, po pierwsze wymieńmy nasze żarówki na żarówki LED - to absolutna podstawa, po drugie, jeśli mamy już żarówki LED, nie zostawiajmy włączonego światła w pomieszczeniu, w którym nas nie ma - dla żarówek LED nie ma znaczenia częste włączanie i wyłączanie, więc przy żarówkach LED trzymamy się zasady - nie ma mnie w pokoju, gaszę tam światło. Korzystajmy rozsądnie z czajnika elektrycznego - nie ma sensu gotować małej ilości wody kilka razy - lepiej raz zagotować pełny czajnik wody niż 3 razy pół czajnika. Lepiej wykonać 1 pranie przy pełnym zapełnieniu pralki niż prać 2 razy przy zapełnieniu 50%. Czasami niektóre programy ekologiczne lub ekonomiczne w pralkach i zmywarkach w praktyce się zupełnie nie sprawdzają. Cóż są one osiągane w warunkach laboratoryjnych przy założonych pewnych kryteriach, a zatem czasami lepiej włączyć zwykły program w pralce niż ekonomiczny, nie mówię, że zawsze i w każdym modelu ale często te ekonomiczne programy są trudne w normalnym życiu do wykorzystania i czasem lepiej użyć programu dłuższego, który np. będzie dokładniejszy - dotyczy sporej grupy zmywarek. Kolejna rzecz - nie bawmy się w ciągłe włączanie i wyłączanie głównego zasilania telewizora, bo zrobimy sobie odwrotną "robotę". We wszystkim trzeba znaleźć umiar i uśrednić wszystko, nie ma co popadać w skrajności. Z własnego doświadczenia wiem, że wymiana w moim domu zwykłych żarówek energooszczędnych (były to świetlówki kompaktowe o mocach od 8 do 15W) na oświetlenie LED różnego typu, bo tylko takie mam w domu od 5 lat pozwoliła zmniejszyć opłaty miesięczne grubo ponad połowę mniej więcej 70%. Przy czym nie jestem osobą, która jest idealnie oszczędna jeśli chodzi o energię elektryczną, do tego tak naprawdę oświetlenia przybyło ponieważ oświetliłem elewację domu, ogród, skalniak, wewnątrz powstały pewne elementy dekoracyjne z użyciem diod LED, których wcześniej nie było, więc fizycznie źródeł światła jest dużo więcej, a rachunki dużo mniejsze! A z pewnością, jeśli ktoś by się uprał i potrafiłby być konsekwentny w oszczędzaniu osiągnie dużo lepsze rezultaty.

Tak więc zachęcam do mądrego oszczędzania, które zaprocentuje głównie Waszym pełniejszym portfelem :)
 

Pozdrawiam
Marcin Siedlecki

sobota, 1 grudnia 2012

Dlaczego jakość produktów z Chin jest taka niska?

Witam.
Dzisiaj chciałem poruszyć temat niewygodny dla wielu sprzedawców oraz producentów. Mianowicie chodzi o bardzo często pojawiające się pytanie - dlaczego jakość większości produktów z Chin jest taka niska oraz czy warto w ogóle się interesować produktami z Chin.

Zacznę od pierwszej kwestii.
Otóż większość produktów z Chin nie nadaje się do użytku, znak CE, którym podpierają się Chińczycy to nic innego jak bliźniaczy (lekko zmieniony europejski znak certyfikatu jakości CE) oznaczający nic innego jak China EXPORT. Nie mówi on nic o jakości. To pierwszy "przekręt" jaki stosuje wielu chińskich producentów. Taki produkt już z założenia nie spełnia żadnej normy i w zasadzie nie powinien trafić do żadnego kraju UE.

Kolejna rzecz - gwarancja. Otóż teoria mówi o 2, czasami 3 latach gwarancji. Owszem ale nie da się jej wyegzekwować. Nie opłaca się przesłać do Chin nawet 10% uszkodzonego towaru bo koszty transportu oraz czas byłyby nie współmierne do wartości towaru jaki trzeba odesłać. Więc każdy importer zakłada, że 10 - 15% produktów wróci do niego, przy dobrym kursie dolara nawet 15% nie stanowi szczególnie dużej straty.

Kolejna sprawa - podrabianie. Producenci walczą z tym bezskutecznie od lat. Nawet GM, czy Mercedes nie wygrały procesów plagiatowych z firmami kopiującymi ich modele. Czy wiecie, że klasa S w Chinach jest bardzo tania i popularna? Jak to możliwe - otóż ma inny znaczek oraz nieco inną nazwę. No i cena... jest 7 krotnie niższa. A jakość - cóż, można rzec "a jakoś to będzie". A taki poczciwy Smart - w Chinach jego "replika" odlewana z żywicy (technologia produkcji niemal rodem z Trabanta) jest elektryczny! Ba jest 12 razy tańszy od spalinowego Smarta. Prawo w Chinach zezwala na plagiaty. Nie dosłownie ale utrudnia walkę z tymi, którzy plagiatów się dopuszczają. Niestety ma to odbicie na jakości "replik" i renomie prawdziwych producentów. Otóż taki plagiat często powstaje w warunkach o jakich nam się nie śni. Normą jest, że w Chinach pracuje się po 16 godzin dziennie, bywają firmy, w których pracownicy mieszkają przez 6 dni w tygodniu aby nie tracić pieniędzy na koszty dojazdu. A to oznacza w praktyce jedno - niskie zarobki. Wiecie jak wyglądał jeszcze 7 lat temu wózek widłowy w fabryce AGD Chinach? Chińczycy nosili pralki i lodówki własnoręcznie, bez angażowanie sprzętu mechanicznego. Przecież wózek widłowy kosztuje, a po co płacić, kiedy można mieć od tego ludzi. Tania siła robocza pozwala na niską cenę produktu ale zbytnie wyśrubowanie powoduje, że pracownik nie stara się, "odwala" to co musi, byle szybko, byle jak, byle tylko zrobić jak najwięcej. Do tego dochodzi ludzkie zmęczenie i spadek wydajności. W takich warunkach nie da się zrobić niczego dobrze.

To jednak nie koniec. Wiele firm z Chin staje w przetargach dotyczących zakupu maszyn. Maszyna przemysłowa ma pewien cykl produkcji. Dla przykładu - maszyna produkująca diody powiedzmy, że ma określony cykl na 10 000 000 000 000 diod. Po tym okresie należy ją wymienić. No ale coś co warte jest kilka mln. żal wyrzucić. Organizuje się przetarg. Firma z Chin kupi taką maszynę. Cóż jej dokładność po cyklu gwarantowanym maleje. Ale jej nowemu właścicielowi to nie przeszkadza. Potem są "kwiatki" w rodzaju - każda dioda jest inna, brak jej ścięcia, itd.

W tym momencie ktoś powie - no dobrze, a co z koncernami, które budują swoje fabryki w Chinach. Tu jest lepiej, ponieważ ktoś dogląda pewnych procedur. Nie zmieni motywacji i nastawienia ludzi do pracy ale sam firmuje swój produkt i dba o wizerunek i markę. Może przerzucić lub nawet kupić sprzęt mechaniczny do produkcji i magazynowania. I takie produkty są już produktami wysokiej jakości. Po czym je poznać? Otóż jedyny sposób to cena. Marka zbyt wiele nam nie powie. Często jest tak, że producent tworzy 2 linie produktów. Produkty są takie same, mają inne naklejki i inną ceną. Droższy jest kierowany do ekskluzywnego klienta, tańszy to maraka budżetowa, ale faktycznie różnic w technice i technologii nie ma!

Swego czasu koncerny nie budowały swoich fabryk, tylko zlecały miejscowym podwykonawcą produkcję swojego wyrobu. Nie robią już tego. Dlaczego? Cóż, taki podwykonawca otrzymywał cały tzw. proces technologiczny. Cóż dajmy na to producent żarówek marki X zamówił 3 mln. sztuk. Ale jego podwykonawca pomyślał "sprytnie" i wykonał 3 mln. sztuk dla firmy X, potem wykonał po cichu 4 mln. sztuk pod swoją nazwą, następnie dla dużych firm, które zamówiły żarówki wykonał po 500 tys. sztuk z ich nazwami. Tym sposobem na rynek trafiło 20 - 30 mln. żarówek, niby firmowanych przez różne firmy ale tak naprawdę były to takie same produkty. Bywało tak, że te "podróby" były okrojone z niektórych rzeczy. I tak na przykład żarówki. To co było zlecone przez poważną firmę było ok, ale to co powstawało "po cichu" było okrojone np. z filtrów przeciwzakłóceniowych - było tańsze od pierwowzoru, a że gorsze - kogo to na etapie produkcji obchodziło. Liczył się łatwy i szybki zysk. A przecież było wiadomo, że i tak nikt tego nie odeśle. Dlatego koncerny zaczęły budować własne fabryki aby nie tylko oszczędzić ale również aby strzec bezcennej myśli technologicznej.

Dlatego zawsze trzeba unikać czegoś taniego co pochodzi Chin.

A teraz czas na drugą kwestię, czy warto kupować coś co jest chińskie. Jeśli produkt wygląda solidnie, jest firmowany dobrą marką, nie jest podejrzanie tani to warto. Sam sprzedaję np. chińskie rozgałęźniki zapalniczki samochodowej. Mam je w ofercie od 4 lat. Nie było ani jednej reklamacji. Są solidne, wykonane z dobrych materiałów, są firmowane logiem producenta, mają prawdziwy znak jakości CE, mają kartę katalogową języku angielskim potwierdzającą nadanie znaku CE. Ale kosztują 37,99zł. Wielu klientów dzwoni do mnie i pyta czemu są takie drogie? Mówię, że to dobry chiński produkt. Wtedy mówią - wie Pan w markecie albo na stacji są rozgałęźniki po 12 zł więc dziękuję. Po czym po tygodniu dzwonią ponownie i mówią - wie Pan jednak wezmę tan Pański rozgałęźnik, kupiłem na stacji tydzień temu taki za 12 zł i spalił się po 4 dniach. Takie są fakty. Nie można ślepo ufać, że coś tak taniego będzie działać. To samo dotyczy żarówek. Jeśli ufacie, że żarówka E27 za 15 zł wykonana na diodach przewlekanych będzie świeciła ładnie i długo to z całym szacunkiem ale błagacie oszusta o to żeby was oszukał! To jak z przebiegiem samochodu - czy 20 letnie auto może mieć 50 000 km na liczniku - w Polsce może, przy czym to stan licznika, a przebieg prawdziwy to 250 000 - 350 000 km. Dobra dioda musi kosztować ale to Wam gwarancję tego, że żarówka będzie żarówką. A jak wiadomo żarówka ma świecić, a nie udawać, że emituje światło i spalić się po tygodniu. Swego czasu zadzwonił do mnie klient, bardzo zależało mu na lampkach do podbitki ale zimnych. Ja miałem tylko ciepłe ale od polskiego producenta. Pojechał do marketu budowlanego, kupił lampki zimne, tańsze o 6zł od moich. Po 11 dniach zadzwonił i zamówił lampki ciepłe ode mnie. Powiedział, że barwa nie ma już dla niego znaczenia, cena nawet, żeby była 10 zł większa to i tak by kupił te lampki. Czasem warto od razu "przepłacić", jak to mówi jedno z naszych mądrych ludowych porzekadeł - "chytry dwa razy traci". Lepszym wyjściem jest wybranie dobrego, droższego produktu i poszukanie najtańszej oferty tego konkretnego modelu, niż wybranie najtańszej oferty ze wszystkich. Raz jeszcze to podkreślę - jeśli wierzycie, że tania żarówka będzie świeciła długo i ładnym światłe to sami prosicie się o to, żeby ktoś was oszukał. Prędzej czy później i tak kupicie droższy produkt, tylko niestety wcześniej wydacie pieniądze na tanią tandetę, którą wyrzucicie do śmieci.



Pozdrawiam

Marcin Siedlecki

niedziela, 14 października 2012

Na co trzeba zwrócić uwagę kupując oświetlenie LED

Witam.
Pisałem już jakiś czas temu na co trzeba zwrócić uwagę kupując żarówki LED. Teraz przedstawię ogólne porady, a właściwie wskazówki dotyczące szerszego tematu, a więc całego oświetlenia LED.

Co zatem jest najważniejsze?

Najpierw określamy czego potrzebujemy - czy szukamy zamiennika żarówki lub żarnika czy też będziemy zakładali zupełnie nową rzecz.
Jeśli szukamy zamiennika, musimy znać parametry dotychczasowego źródła i szukać odpowiedniego zamiennika LED - a więc jeśli chcemy wymienić halogen zewnętrzny, szukamy naświetlaczy LED jako zamienników, jeśli chcemy wymienić żarówkę jako zamiennika szukamy żarówki LED. Przy żarówkach są dwa bardzo ważne parametry - rodzaj gwintu (E27, E14, GU10, G9, G4, MR16, itd.) oraz napięcie zasilania (większość żarówek zasilanych jest z 230V, jednak żarówki G4, G9 oraz MR16 wymagają napięcia 12VDC lub 11,5 - 15VAC).

Jeśli jednak szukamy nowego źródła oświetlenia poszukiwanie należy zacząć od określenia co będzie dla nas odpowiednie. Określamy czy szukamy oświetlenia do dekoracji (mniejszej mocy) czy też czegoś co ma służyć jako podstawowe oświetlenie lub ma dawać intensywny efekt świetlny, wówczas szukamy lamp o większej mocy.

Musimy zastanowić się czy chcemy małe, okrągłe, dekoracyjne lampki LED czy też szukamy małego plafonu LED, czy też wolimy taśmę LED, którą możemy użyć do dekoracji półek, czy też potrzebujemy gotową oprawę halogenową LED. Generalnie taśmy LED i małe lampki LED nadają się do dekoracji, mocniejsze lampki, lampy, oprawy, żarówki oraz naświetlacze przeznaczone są do typowego oświetlenia lub do tworzenia mocniejszych efektów świetlnych.

Kiedy już ustalimy czego szukamy, określamy czy potrzebujemy produktu wodoszczelnego czy też nie jest to dla nas konieczne. Klasy wodoszczelnością są różne. Generalnie, mówiąc w skrócie - IP44 będzie wystarczająca do kuchni, łazienki i osłoniętej okapem lub rynną podbitki dachowej, IP65 na zewnątrz, tam gdzie strumienie wody są obfite lub źródło jest narażone na bezpośrednie opady deszczu, IP67 nadają się do umieszczenia na stałe w wodzie. Wymienione przed chwilą lasy (IP44, IP65 oraz IP67) są najpopularniejsze oraz najbardziej użyteczne.

Dalej określamy czy chcemy zwykłe, proste oświetlenie LED (jeden stały kolor, bądź kilka, kilkanaście lampek, każda w innym kolorze) z zasilaczem czy też np. rozbudowany system oświetlenia - np. zmieniające kolory oświetlenie RGB, czy też potrzebujemy ściemniacza (ważne, ponieważ np. większość żarówek LED nie może współpracować ze ściemniaczem), włącznika zmierzchowego (bardzo przydatny i tani gadżet), włącznika schodowego, itp. Określamy kolor i rodzaj oprawy, trzeba pomyśleć, czy chcemy gotowe lampy, które występują w postaci zintegrowanych diod z oprawami czy też chcemy oprawy w których będziemy montowali zwykłe żarówki. Jeśli decydujemy się na oprawy z wymiennymi żarówkami (często niestety są one mniej estetyczne niż zintegrowane) pomyślmy nad gwintem żarówki oraz napięciem zasilania. Takie oprawy występują najczęściej jako przystosowane do żarówek MR16 12V lub G4 12V lub G9 12V albo G9 230V lub GU10 230V - które warto wybrać? Jeśli zasilane z 230V to zdecydowanie GU10, jeśli z 12V to G4. To najtańsze i najpopularniejsze źródła LED. Będąc na tym etapie warto pomyśleć również nad kątem świecenia. Lampki LED mogą występować jako wąskokątne (dalekosiężne) - wąski słupek światła, tzw. efekt latarki, mogą występować jako szerokokątne, czyli z kątem powyżej 100 stopni dające światło rozproszone oraz ze średnim kątem świecenia - około 50 - 70 stopni. Szeroki kąt dobrze sprawdza się w wodzie i w pomieszczeniach, wąski kąt świeci na dalsze odległości, dobrze sprawdza się przy krzewach, drzewach, słupkach ogrodzeń, tam gdzie chcemy uzyskać efekt dekoracji na zasadzie "słupka światła", kąt średni, cóż, optycznie jest mu bliżej do wąskiej wiązki światła, tyle, że sięgającej na znacznie mniejszą odległość, mamy tylko jedną oprawę halogenową LED o takim kącie świecenia.

Teraz możemy skupić się już na poszukiwaniu tego co nas konkretnie interesuje. Mamy mniej więcej określone czego szukamy, wiemy czy potrzebujemy mocnej lampy do pokoju czy też wodoszczelnej lampki LED do oczka wodnego, która da efekt dekoracyjny. Nie polecam trzymać się kurczowo założenia, że musimy mieć lampkę zasilaną z 230V. To błędne, ponieważ takich produktów jest mało. Znacznie lepiej pomyśleć gdzie możemy ukryć zasilacz 12V i wybrać oświetlenie zasilane z 12V. Starczy nam na dłużej, łatwiej znajdziemy model, który nam się spodoba, łatwiej będzie porównać oferty, poszukać czegoś w "dobrych pieniądzach". Po prostu będziemy mieli szersze pole manewru, większy wybór i łatwiejsze zadanie. Oprócz tego, do zanurzenia w wodzie lepiej użyć lampek zasilanych z 12V niż 230V. Chodzi o to, że łatwiej zaizolować połączenia przewodów i jest to bezpieczniejsze napięcie, które nie jest w stanie wyrządzić krzywdy żadnemu organizmowi żywemu.

W końcu szukamy konkretnego modelu. Warto wybrać produkty dobrej jakości, obecne na rynku od dłuższego czasu, sprawdzone, pewne. Jak rozpoznać wysoką jakość? O tym pisałem już kilka razy - LED-y dobrej jakości poznajemy po cenie!!! Im droższa lampka czy też żarówka tym lepsza. Tanie źródła światła mają słabą jakość i krótką żywotność, nie ma co wierzyć w zapewnienia sprzedawcy, że użyto markowych diod do ich produkcji. Wiele razy przekonałem się, że droższa żarówka wykonana z np. z 9 diod SMD 5050 dobrej jakości będzie setki razy lepsza niż tania żarówka wykonana z 12 diod SMD 5050 słabej jakości - moc, trwałość, wykonanie, to wszystko przy tanich źródłach jest na żenującym poziomie.

Mam nadzieję, że wskazówki, które podałem poniżej pozwolą Państwu na trafne i szybkie wybranie tego co was interesuje w gąszczu ofert.

Pozdrawiam

Marcin Siedlecki

poniedziałek, 8 października 2012

Trwałość diod LED. Co to jest? Jak się ją określa?

Witam.
Sporo mówi się o trwałości diod LED. W uproszczeniu - trwałość oznacza czas, w którym przydatna będzie dioda. Jest to czynnik niegdyś pomijany, a obecnie staje się jednym z ważniejszych czynników decydujących o zakupie. Wielu sprzedawców prześciga się w opisywaniu trwałości diod. W każdym razie w produktach LED widnieją przeróżne opisy trwałości - od 20 000 godzin, aż po 100 000 godzin.
Nowoczesne technologie pozwalają "wykręcić" bardzo dobrą trwałość z diod. Znów sprawdza się zasada mówiąca, że im droższe diody tym trwalsze. Jest to niezaprzeczalny fakt.

A czy trwałość diod zależy w jakiś sposób od ich typu?

Tak i to bardzo. Weźmy popularne ostatnio diody SMD 5050 - ich trwałość to 30 000 - 50 000 godzin.
Zwykłe diody "przewlekane" oraz diody POWER LED charakteryzują się trwałością na poziomie 50 000 - 100 000 godzin.
Diody SMD 5060 oraz COB na początku osiągały trwałość 20 000 godzin. Obecnie regułą staje się 50 000 godzin.

Oczywiście podkreślam, że piszę tu o dobrych jakościowo diodach, a nie najtańszych chińskich pseudo produktach, które rzadko wytrzymują 10 000 godzin!!!!

Tak więc trwałość diod rośnie wraz z rozwojem tej technologii. Jest to o tyle zaskakujące, że teoria mówi, iż jeśli dioda ma świecić mocniej to należy podać jej większy prąd (prąd jako jednostka fizyczna wyrażana w amperach [A] - nie mylić z napięciem [V]). Niegdyś na diody podawano prąd 20mA, później 25mA lub nawet 30mA. Później pojawiły się diody LED mocy (tzw. POWER LED) które do świecenia potrzebują stabilizowanego prądu 350mA. Generalnie im większy prąd tym jaśniej świeci dioda. Przy czym, im większy prąd tym większa utrata trwałości. Każda dioda ma granice pracy zarówno minimalną (poniżej pewnego prądu nie świeci) oraz maksymalną (powyżej pewnego prądu ulega spaleniu).
Dlatego też zawsze zachowywano umiar i nigdy nie podawano maksymalnego prądu, bo jednoznacznie oznaczało to uszkodzenie diody. Na szczęście powstały diody SMD, najpierw 3528, które rewolucji i przełomu bezpośrednio nie przyniosły, później jednak zaczęły się eksperymenty z diodami SMD 5050, COB, SMD 5060.
Generalnie pozwalają one na podanie większego prądu, bez wpływu na ich trwałość (oczywiście dotyczy to zakresu maksymalnego). Tak więc nowe diody pozwoliły przesunąć górę zakres prądu jakim można je "potraktować" dając większe pole manewru i większe możliwości konstruktorom oświetlenia.

No dobrze, skoro wiemy już co nie co na temat trwałości to co dzieje się po okresie przekroczenia deklarowanej ilości godzin?

Zapewne większość osób odpowiedziałby, że żarówka LED, która ma świecić 30 000 godzin po 30 000 godzinach zgaśnie. Nic bardziej mylnego! Otóż po upływie deklarowanego okresu diody zaczną się "wypalać". Światło żarówki osłabnie, będzie słabło coraz bardziej i bardziej i dopiero wówczas zaczną całkowicie gasnąć pojedyncze diody.

Tak więc nie ma podstaw do obaw o trwałość diod. Jedyne o czym trzeba pamiętać to to, żeby przesadnie nie oszczędzać przy zakupie źródeł LED. Tanie diody nie będą miały deklarowanej trwałości, dobre diody są coraz tańsze ale zawsze będą droższe od ich tanich "odpowiedników" dlatego trzeba zachować umiar i kupować dobre produkty, a będziecie z nich zadowoleni przez długie lata.


Pozdrawiam

Marcin Siedlecki