środa, 14 listopada 2018

Tanie naświetlacze z diodami SMD - czy warto kupić?

Witajcie.

Listopad to w branży oświetleniowej szczyt sezonu. Najlepszy miesiąc dla sprzedawców. Dla klientów ten miesiąc może również być najlepszy.

Niedawno natrafiłem na bardzo ciekawą ofertę. Otóż naświetlacze z diodami SMD. Nie te popularne niegdyś z diodami COB, tylko z diodami SMD. Sam jeszcze 2 lata temu miałem takie naświetlacze w swoim sklepie. 10W naświetlacz kosztował wtedy u mnie 75zł. To była wtedy nowość. Co prawda tamte, które miałem na półce były przeznaczone do cyklu świecenia 24h/24h. A więc były to profesjonalne sprzęty o bardzo wysokiej jakości. Te, które widziałem teraz, gdy przeglądałem oferty w internecie nie są przeznaczone do pracy całodobowej, jednak wyglądają bliźniaczo do tych, które miałem. Różnią się ceną - otóż te, które widziałem są po 14zł!

Znacie moją opinię, że w "taniochę" nie warto iść. Zawsze to podkreślam. Jednak tym razem Was zaskoczę i to mocno. Takie naświetlacze są dobrym wyborem. Jeśli potrzebujemy oświetlenia mega solidnego, dołóżmy 30-40zł i kupmy naświetlacz 10W przeznaczony do pracy 24h/24h. Ale jeśli takiej potrzeby nie mamy, jeśli nie musimy mieć profesjonalnego i wytrzymałego sprzętu, to śmiało możemy zaoszczędzić te pieniążki i wybrać wspomniany naświetlacz. Z pewnością będzie to dużo lepszy wybór niż naświetlacz starego typu, na diodzie COB, kosztujący obecnie 9-12zł. Nawet ten tani naświetlacz na diodzie SMD posłuży nam minimum 3-4 lata. Ten z diodą COB, tańszy o 2-3zł rzadko wytrzyma nam 2 lata. Do tego, gdy dioda COB się spali, naświetlacz przestaje świecić. Diody SMD w naświetlaczach są tak układane na płytce, że w większości przypadków spalenie 1 czy 2 diod nie powoduje zaprzestania świecenia lampy. Oczywiście moc światła spada ale lampa nadal świeci światłem emitowanym przez pozostałe diody. Warto o to zapytać przed kupnem. Nie każdy naświetlacz jest tak zaprojektowany ale większość z nich tak właśnie działa.

Pozdrawiam

piątek, 3 sierpnia 2018

Przygotowania do jesiennego sezonu, czyli nowe trendy

Witajcie.
Dawno nie pisałem o oświetleniu. Cóż, nowa praca bardzo pochłania. Ale do rzeczy. Sierpień to miesiąc w którym każdego roku sprzedawcy, a przynajmniej importerzy "zbroją" się na nadchodzący zryw w branży oświetleniowej. Zawsze tak było, że gdy nadchodził okres jesienny, a wraz z nim krótsze dni i dłuższe noce, wówczas sprzedaż ruszała. Oczywiście latem importerzy "ściągali" nowości z Chin, żeby móc zaproponować klientom "pakiet" nowości.

Jednak te przygotowania do "sezonu" mają też swoją ciemną stronę. Jak co roku, każdy oczekuje na coraz niższe ceny. Ponieważ od 2-3 lat ceny stały się tak niskie, że w sumie nie jest możliwe ich obniżanie, wielu producentów zaczęło schodzić z jakości w sposób wręcz absurdalny. Likwidacja filtrów przeciwzakłóceniowych, zastępowanie przetwornic prostymi kondensatorami, itd. Od pewnego czasu, producenci "taniochy" nie dbają już nawet o aspekt wizualny. Oprawy LED często mają wyszczerbione krawędzie, źle lub nie do końca odlane mocowania, a sprężynki są... no właśnie nikt nie wie z czego, bo choć przypominają metal, to raczej nie mają z nim wiele wspólnego.

Weźmy żarówki LED. Kiedyś ze szkła z metalowym radiatorem. Teraz tworzywo PE. Owszem obecne diody mają dużo większą sprawność i wytwarzają mniej ciepła. Ale pierwsze żarówki z tworzywa PE miały inną budowę niż obecne. Miały metalowy radiator powleczony tworzywem PE. Dzisiaj dla obniżenia kosztów nikt już tego nie robi. Owszem dobre wyprofilowanie kształtu żarówki też pomaga. Ale nie wierzmy w to, że żarówka 11W odprowadzi sobie ciepło, jeśli będzie tylko wykonana z tworzywa PE. Albo "padnie" z przegrzania po kilku tygodniach, albo ktoś napisał na pudełku, że żarówka ma 11W, a w rzeczywistości ma 4-5W. Cudów nie ma. Pewnych rzeczy się nie da zrobić. Owszem technika postępuje szybko ale nie aż tak szybko. Może za 5-6 lat ktoś wymyśli jakiś sposób. Obecnie diody muszą mieć odprowadzane ciepło, inaczej się "ugotują".

Dlatego patrzmy na wagę żarówki. Weźmy sobie w sklepie 2 żarówki o podobnej, zbliżonej mocy. powiedzmy 3 i 4W. Masę powinny mieć identyczną. Jeśli któraś będzie lżejsza, znaczy, że albo ma "oszukaną" elektronikę, albo nie ma radiacji.

Jakiś czas temu pisałem o tym, że markowi producenci obniżyli znacznie ceny. I podtrzymuję tą opinię. Nie warto kupować czegoś taniego. Lepiej dołożyć 5-6, nawet 10zł do markowego produktu. Dzięki temu można w przyzwoitej cenie otrzymać markowy produkt. Owszem ta niższa cena też nie bierze się znikąd. Ale w mniejszej części wynika z obniżenia jakości, a w większej z wykorzystywania nowoczesnych technologii. Czyli zupełnie odwrotnie, niż u typowych producentów "badziewia".

A co może przynieść tegoroczna jesień?
Cóż, zapewne dalszy rozwój i rozrost technologii LED. Diody pojawiają się w coraz to nowszych kombinacjach. Obecnie bardziej stawia się na rozwój kształtu, formy niż na rozwój technologii. Owszem nie tylko design się rozwija. Technologia również. Ale ten rozwój technologii troszkę wyhamował. Design się zaczął w tej branży rozwijać szybciej. Ale też wymagania konsumentów są coraz większe. Kiedyś wystarczyła oszczędność. Żarówka, czy lampa mogła być nieco siermiężna. Ale na szczęście producenci oświetlenia LED szybko zrozumieli, że diody pozwalają na zabawę formą. Że dają ogromne możliwości nadawania kształtu.

Dlatego też uważam, że najbliższe lata będą przynosiły bardziej rozwój kształtu i formy, niż technologii. Technologia osiągnęła ogromnie wysoki poziom - nie powiem, że maksimum. Bo minął bym się z prawdą. Ale rozwój technologii LED już będzie zwalniał. Ceny też będą spadały coraz coraz wolniej. Za to diody będą trafiały w coraz to nowsze produkty. Będą składnikami coraz większej ilości rzeczy. Design będzie coraz bardziej wyrafinowany, elegancki. Będzie coraz więcej produktów dla osób oczekujących czegoś więcej niż zwykła lampa czy żarówka.

Reasumując, nie gońcie za tym co najtańsze i poszukujcie różnych rozwiązań. Bo ich wachlarz jest coraz większy.

Pozdrawiam

sobota, 18 listopada 2017

Czy montaż np. 3 żarówek LED 5W 12V będzie tańszy w eksploatacji, niż 3 żarówek LED 5W 230V?

Witam.
Wczoraj wieczorem otrzymałem pod jednym z postów takie oto ciekawe pytanie od Pana Włodzimierza:

"Dzień dobry. Ostatnio w rozmowie ze znajomym na temat oświetlenia LED padło stwierdzenie że np.; podłączenie 3 LED 5W 12V będzie w eksploatacji tańsze niż 3 LED 5W 230V. Dla mnie to bez znaczenia wat(W) to wat(W) czy zasilane 12V czy 230V. Rachunek za prąd będzie taki sam. Proszę o potwierdzenie lub wyjaśnienie jeśli jestem w błędzie. Pozdrawiam".

Oczywiście na komentarz odpowiedziałem pod postem, jednak Pan Włodzimierz poruszył na tyle ciekawą kwestię, że uznałem, iż sam komentarz pod postem na blogu to zbyt mało. Taki komentarz zginie w gąszczu innych. Dlatego postanowiłem napisać ten post, bo odpowiedź na to pytanie może być przydatna dla wielu z Was moi drodzy. Poniżej zamieszczam odpowiedź, jaką udzieliłem Panu Włodzimierzowi.

"Witam.

Poruszył Pan bardzo ciekawy temat. Teoretycznie 15W to 15W, ale... W życiu nie ma przypadku idealnego.

Są straty energii w postaci ciepła. Oczywiście one przy żarówkach LED są minimalne i w rachunku rocznym ich Pan prawie nie zauważy. Gdybyśmy jednak rozpatrywali powiedzmy okres 5 lat, wówczas zauważy Pan w takim okresie różnicę rzędu 10-20zł.

Pozwoli Pan, że zacznę od kwestii napięcia. Niższe napięcie wymaga stosowania grubszych przewodów. Jeśli moc zostaje taka sama, a obniżymy napięcie, to wzrośnie nam opór. Co za tym idzie musimy zastosować sporo grubszy przewód. Jeśli tego nie zrobimy, to moc robocza 1 źródła spadnie nam do powiedzmy 4W, a moc pobierana wyniesie 5W. Więc płacimy za 1W więcej. Wtedy zauważymy różnicę, między napięciem 12V i 230V nawet w rachunku miesięcznym. Teraz weźmy przypadek prawidłowy, czyli do 12V stosujemy grubszy przewód (co jest oczywiście droższe). Do tego koszt zasilacza. Zasilacz też pobiera minimalne porcje energii. W spoczynku koszt takiej energii wyniesie około 1zł rocznie. Jeśli jednak zestawimy razem droższy koszt przewodu, koszt zasilacza, koszt jaki zasilacz generuje oraz koszt utraconej energii w postaci ciepła (mimo wszystko tej energii przy 12V upłynie minimalnie więcej), wówczas wychodzi nam, że napięcie 12V okazuje się droższe niż 230V.

Także teza mówiąca o tym, że 12V jest lepsze niż 230V jest nieprawdziwa.

A co z ilością źródeł światła? Czy lepiej zastosować 3 źródła o mocy 5W, czy 5 źródeł o mocy 3W? Oczywiście mówimy o napięciu 230V, bo to, że 230V wyjdzie nam minimalnie taniej niż 12V ustaliliśmy sobie powyżej.

Jeśli weźmiemy sobie 3 żarówki o mocy 5W i 5 żarówek o mocy 3W, teoretycznie mamy 15W w jednym i drugim przypadku. I taki będzie pobór mocy. Ale moc robocza przy 3 żarówkach, będzie większa niż przy 5. Dlaczego tak się stanie? Otóż z tego samego, co powyżej - strata energii przy 5 gniazdach, przewodach, łączeniach, itp. będzie większa niż przy 3.

Zatem w takim wypadku za każdym razem zapłacimy za 15W pobranej mocy, ale przy 3 źródłach np. żarówki oddadzą nam 14.9W, a przy 5 źródłach oddadzą nam 14.7W. To oczywiście liczby teoretyczne, typowo obrazowe, a nie fizyczne wyliczenia. Ale różnice procentowe byłyby mniej więcej właśnie takie.

Reasumując:
12V tańsze niż 230V? - fałszywa teza.
3 żarówki o mocy 5W pobiorą mniej energii niż 5 żarówek o mocy 3W? - prawda.
Podkreślam, że są to różnice bardzo małe ale jednak są zauważalne w dłuższym okresie czasu.

Pozdrawiam
"

sobota, 11 listopada 2017

Coraz tańsze oświetlenie od renomowanych producentów.

Witajcie.

Nie wiem czy pamiętacie ale na początku września napisałem post o tym, jak prawdopodobnie będzie wyglądał tegoroczny sezon oświetleniowy. Tak jak pisałem wówczas dla mnie, w tym roku jest to zupełnie inny sezon niż w latach poprzednich. Jak zapewne wiecie z poprzednich wpisów na blogu, w czerwcu mój sklep MS ELEKTRONIK zmienił właściciela. Zatem nie musiałem się pierwszy raz od wielu lat do tego sezonu przygotowywać. Jednak cały czas śledzę hobbystycznie rynek nowości i obserwuję nowe trendy.

Pisząc na blogu przed sezonem, wskazałem kilka spostrzeżeń. Teraz czas sprawdzić czy były one trafne czy też chybione.

Spostrzeżenie 1:
"Firmowe oświetlenie tanieje w zastraszającym tempie. Renomowanie producenci, zrozumieli, że jeśli chcą się liczyć, sama marka nie wystarczy. Do tej pory tacy producenci, bazowali na renomie i na tym, że większość klientów myślała, że jeśli firma jest renomowana, to nie produkuje w Chinach. Co było bzdurą, bo wszyscy praktycznie produkują oświetlenie LED w Chinach. Co nie jest wadą, bo Chińczycy jeśli się z nimi dany producent dogada i określi, że zależy mu na jakości, a nie na najniższej cenie, wówczas potrafią wyprodukować towar najwyższej jakości. Także jakość Chińskiego towaru zależy obecnie wyłącznie zleceniodawcy danego wolumenu produkcji. Zatem w końcu do producentów o dużej renomie i rozpoznawalności, dotarło, że czas obniżyć cenę, bo inaczej przestaną się liczyć."

* To spostrzeżenie okazało się bardzo mocno trafne. Powiem więcej - w rozmowach moi partnerzy handlowi, z czasów gdy zajmowałem się oświetleniem zawodowo, potwierdzają, że w tym roku ogromna rzesza klientów sama kupuje, a gdy czegoś nie ma, zamawia, oświetlenie renomowanych producentów. Nie ma się czemu dziwić, skoro w markecie i na portalach aukcyjnych najtańsza żarówka, powiedzmy E27 8W kosztuje 4zł i pochodzi od producenta, którego nazwę potrafi wymówić tylko importer danej żarówki i to tylko dlatego, że sam tą nazwę dyktował chińskiemu producentowi. Do tego dodajmy koszt przesyłki w przypadku portali aukcyjnych. A teraz najważniejsze - zbliżona parametrami żarówka od renomowanego producenta będzie kosztowała 8-10zł. Więc jaki w tym przypadku jest sens kupować taniochę? Żadnego! Dlatego wielu importerów przeżywa krytyczne chwile w tym roku. Cóż - tych, którzy oszukiwali, robili kłamliwe opisy, zamawiali najtańszy badziewie nie jest mi żal. Oni zasługują na bankructwo. Sami popsuli rynek. Sami zaczęli nieuczciwą walkę, sami zaczęli stosować dumpingowe ceny. Sami zaczęli pomijać hurtowników i sprzedawców detalicznych. Sami wprowadzili zasadę, która mówiła, że hurtownikowi sprzedajemy żarówkę za 5zł, a klientowi detalicznemu na portalu aukcyjnym za 4zł - powiecie to absurd! A jednak to prawda. Sami są sobie winni. Ekonomia, jak fizyka ma swoje prawa. Żaden importer nigdy nie sprzeda sam w detalu tyle, ile sprzedadzą jego przedstawiciele hurtowi i detaliczni. Nie da się na dłuższą metę przeskoczyć pewnych szczebelków drabinki. Renomowani producenci czekali, bo było ich na to stać. Importerzy upadają, a renomowane marki obniżyły ceny do akceptowalnego poziomu i teraz zmiotą resztę niedobitków w branży. Skorzystacie na tym Wy moi drodzy, bo wreszcie możecie kupić dobry towar w dobrej cenie i to nie powinno się zmienić już w drugą stronę. Wiele branż wymaga ustabilizowania, czy wręcz nowego otwarcia, bo wiele z nich popsuli przypadkowi ludzie, którzy nie mieli pasji i pojęcia, a jedyną pobudką jaką się kierowali był szybki zysk.

Spostrzeżenie 2:
"Kolejną kwestią jest rozpowszechnienie się taśm dwukolorowych - białych zimnych i białych ciepłych w jednym. Są super. Oczywiście jeszcze są drogie i mało popularne ale mają szansę stać się hitem, bo z autopsji wiem, że 80% klientów nie było zdecydowanych, czy wybrać barwę zimną, czy barwę ciepłą. Teraz mają obie barwy bieli w jednej taśmie. Tutaj uwaga! Pamiętajcie, że takie taśmy wymagają specjalnego sterownika."

* Spostrzeżenie również trafne. Coraz więcej tego typu oświetlenia się sprzedaje. Klient nie staje przed wyborem czy światło zimne, czy ciepłe. Ma taką barwę jaką chce w danym momencie.

Spostrzeżenie  3:
"Kolejny pozytyw, to coraz większa Wasza wiedza kochani. Już nie błądzicie, pytacie o konkrety i coraz częściej omijacie tandetną taniochę. Brawo! Tutaj jednak mała uwaga - jeśli kupicie taśmę i samodzielnie mierzycie jej moc, pamiętajcie, że fizyka jest nieubłagana. Chodzi o to, że musicie mierzyć pobór mocy jednego metra, a nie całej rolki. Producenci zawsze podają moc 1 metra. I takich pomiarów się dokonuje. Dzieje się tak, dlatego, że na większej odległości ma miejsce spadek mocy - to normalne zjawisko. Zatem mierzymy moc 1-go metra, a nie całej rolki i wtedy porównujemy nasz wynik z danymi producenta.

* Jak najbardziej jest to prawda. Wasza wiedza jest coraz większa i coraz rzadziej dajecie się nabrać. Brawo! Oby tak dalej!

Spostrzeżenie 4:
"Ostatnią rzeczą jaką dało się zauważyć przed sezonem jest niestety znaczny wzrost cen kabli wszelkiego typu. Miedź drożeje, drożeją też przewody, a że rośnie zapotrzebowanie na wiązki kabli, to mamy deficyt miedzi. To powoduje wzrost cen. Powiecie - a co to ma do żarówek czy taśm? Otóż ma! W żarówkach są płytki z tzw. ścieżkami, które są wykonane z miedzi. Taśma LED, to tak naprawdę jedna wielka miedź. Zatem to akurat spostrzeżenie jest negatywne."

* Tutaj na szczęście nie jest aż tak źle jak się na to zanosiło. Ceny owszem, poszły w górę ale nie tak ekstremalnie. Wielu producentów zrezygnowało z części swojej marży i dzięki temu ceny wzrosły o 5-10%, a nie o 15 czy nawet 20%. Więc w tej kwestii na całe szczęście się myliłem.

Tak zatem wygląda takie bardzo szybkie podsumowanie połowy sezonu oświetleniowego. Przed nami moment kulminacyjny sezonu, a więc listopad i grudzień. W styczniu zawsze widoczne było wyhamowywanie sprzedaży, które trwało do kwietnia. Chociaż paradoksalnie w styczniu, pomimo, iż był to już miesiąc z malejącą sprzedażą, zawsze pojawiało się sporo nowości. Poza rokiem 2017, w którym zapasy importerów z sezonu były spore, więc nowości było zdecydowanie mniej. Jak będzie w tym roku zobaczymy. Myślę, że w tym roku będzie nieco inaczej, ponieważ importerzy będą chcieli powalczyć o przetrwanie nowościami. A jak będzie, zobaczymy.

Pozdrawiam
Marcin Siedlecki

sobota, 30 września 2017

Nie dajcie się zbywać przy reklamacjach! Ale nie bądźcie też roszczeniowi.

Witajcie.
Ponieważ wczoraj byłem świadkiem dziwnej, powiedzmy, że dla mnie jako osoby znającej się na rzeczy wręcz żenującej sytuacji. Otóż rzecz działa się w pewnym sklepie - nazwy podać nie mogę, w każdym razie sieciówka ze wszystkim. Były też sobie w tej sieciówce żarówki. Przychodzi starsza Pani i kulturalnie, bez zbędnych emocji, mówi sprzedawczyni, że kupiła kilkanaście minut temu żarówkę, zaniosła ją do domu, wkręciła, włączyła światło, żarówka błysnęła i tyle. Co za tym idzie, prosi o wymianę na nową. Pokazała paragon, więc cała procedura przebiegła tak jak powinna.

I co robi Pani ekspedientka? Otóż stwierdza, że żarówka jest spalona, bo jest okopcona, a stało się dlatego, że starsza Pani ma "za duże obciążenie w kablu"! Jak żyję takiej głupoty nie słyszałem! Pierwsza moja myśl - dziewczyno, czy Ty wiesz co powiedziałaś? Następnie zacząłem się zastanawiać czy to "inwencja twórcza" niewiasty, nie mającej pojęcia o tym co sprzedaje, bo nikt nie raczył tej Pani przeszkolić, czy też coś gorszego - może ma takie zalecenia odgórne. Może zwyczajnie, jak to często bywa, kierownik sklepu, sam nie mający pojęcia o produktach jakie sprzedaje, nakazuje takie bzdury swoim pracownikom opowiadać!

Żeby nie było - nie potępiam tego, że ktoś czegoś nie wie. Każdy ma prawo nie wiedzieć. Nawet sprzedawca. Sprzedawca też może się pomylić. Tym bardziej, że to sieciówka, więc tych artykułów są tysiące i nie da się zapamiętać wszystkiego. Ale jeśli sprzedawczyni nie miała pojęcia, to tym bardziej powinna wymienić żarówkę na nową i tyle. Mogła ewentualnie sugerować nieprawidłowości w domowej sieci elektrycznej - wtedy miałaby obowiązek przyjęcia żarówki i odesłania jej do serwisu producenta celem ekspertyzy. Takie rzeczy się zdarzają i sprzedawca ma takie prawo. Ale sprzedawca nie ma prawa burzyć elementarnych podstaw fizyki i gadać głupot, tylko po to, żeby zbyć klienta.

Starsza Pani, spokojnie poprosiła raz jeszcze o wymianę, tłumacząc, że sieć jest w porządku, że świeciła w tym miejscu inna żarówka przez kilka lat.

Żeby było ciekawiej, to cała sprawa dotyczyła zwykłej żarówki, nie "ledowe". A przecież powszechnie wiadomo, że zwykłe żarówki obecnie są produkowane w Chinach na wysłużonych maszynach, których pozbyli się producenci. Zamiast je złomować i dopłacić do tego, sprzedali swoje maszyny. Jednak w Chinach te maszyny działają dalej, a żarówki zamiast nazywać żarówkami, nazywane są "grzałkami elektrycznymi".

Nie polecam ich kupowania, bo żarówki LED są już tak tanie, że nie sensu kupowanie zwykłych, klasycznych żarówek, które mają maksymalną trwałość 300-400 godzin. Ale każdy ma prawo decydować co kupuje i może reklamować wady fabryczne i nie powinien usłyszeć takiej głupoty.

A teraz powiem najprościej jak się da, na czym ta głupota polegała. Otóż kochani, każdy odbiornik instalacji elektrycznej, jest dla instalacji obciążeniem. A więc pralka, lodówka czy też żarówka, to obciążenie. Zatem nie mam jak to ujęła ekspedientka "obciążenia w kablu". Sam kabel jest swego rodzaju obciążeniem, bo ma opór. Ale większym obciążeniem będzie żarówka. I dlatego, że jest obciążeniem, może ona świecić. Jeśli włącznik jest wyłączony i napięcie nie dobiega do żarówki, to nie ma mowy o żadnym obciążeniu. Zatem jest zupełnie odwrotnie, niż twierdziła sprzedawczyni.

Dlatego nie dajcie się zbyć lakonicznym tekstem. Drążcie temat. Wtedy sprzedawca, który nie ma bladego pojęcia o czymś, w końcu "wysypie" się. W pewnym momencie sam sobie zacznie zaprzeczać. I wtedy nie będzie miał podstaw do odrzucenia reklamacji.

Oczywiście, podstawą jest kultura. Wiele lat pracowałem w serwisie. I powiem Wam szczerze - nic nie działa gorzej na serwisanta, niż roszczeniowy buc, który od razu krzyczy, mądrzy się, a nic nie wie i żąda. Wtedy serwisant, po ludzku jest złośliwy. Serwisant też człowiek. I jak ktoś go wkurzy, ten będzie szukał powodu do odrzucenia reklamacji i uwierzcie mi - 99% reklamacji da się odrzucić. Dlatego jeśli zaczynacie rozmowę roszczeniowo i wysuwacie żądania, wówczas stawiacie się na przegranej pozycji. Dlatego zawsze poproście, a nie żądajcie. Wtedy serwisant doceni Was i "nagnie" procedury i będziecie zadowolenie z szybko rozpatrzonej pozytywnie reklamacji.

Pozdrawiam

niedziela, 17 września 2017

Nowy sezon w branży oświetleniowej rozpoczęty!

Witajcie.

Nastał już wrzesień, a to zawsze w branży oświetleniowej oznacza rozpoczęcie nowego sezonu. Dla mnie w tym roku jest to zupełnie inny sezon niż zwykle. Jak zapewne wiecie z poprzednich wpisów na tym blogu, w czerwcu sklep MS ELEKTRONIK zmienił właściciela. Zatem nie musiałem się pierwszy raz od wielu lat do tego sezonu przygotowywać. No ale w żuciu nic nie jest proste i jak to mówi stare, polskie porzekadło - ciągnie wilka do lasu. Co prawda już nie zawodowo ale jednak... No, w każdym razie cały czas śledzę rynek nowości i obserwuję jakież to nowe pomysły i trendy się pojawiają.

Zawsze przełom lipca i sierpnia był pracowity, człowiek musiał myśleć co zamówić, co będzie "szło", a co wypada mieć ale z góry dawało się przewidzieć, że dany produkt będzie raczej wizytówką, niż będzie na siebie zarabiał. W tym roku, pozbawiony tego całkowicie, mogłem przejść całkiem obok i spojrzeć dużo chłodniejszym okiem na branżę.

Oto jakie wnioski, na pierwszy rzut oka się nasuwają:
1) Firmowe oświetlenie tanieje w zastraszającym tempie. Renomowanie producenci, zrozumieli, że jeśli chcą się liczyć, sama marka nie wystarczy. Do tej pory tacy producenci, bazowali na renomie i na tym, że większość klientów myślała, że jeśli firma jest renomowana, to nie produkuje w Chinach. Co było bzdurą, bo wszyscy praktycznie produkują oświetlenie LED w Chinach. Co nie jest wadą, bo Chińczycy jeśli się z nimi dany producent dogada i określi, że zależy mu na jakości, a nie na najniższej cenie, wówczas potrafią wyprodukować towar najwyższej jakości. Także jakość Chińskiego towaru zależy obecnie wyłącznie zleceniodawcy danego wolumenu produkcji. Zatem w końcu do producentów o dużej renomie i rozpoznawalności, dotarło, że czas obniżyć cenę, bo inaczej przestaną się liczyć.
2) Kolejną kwestią jest rozpowszechnienie się taśm dwukolorowych - białych zimnych i białych ciepłych w jednym. Są super. Oczywiście jeszcze są drogie i mało popularne ale mają szansę stać się hitem, bo z autopsji wiem, że 80% klientów nie było zdecydowanych, czy wybrać barwę zimną, czy barwę ciepłą. Teraz mają obie barwy bieli w jednej taśmie. Tutaj uwaga! Pamiętajcie, że takie taśmy wymagają specjalnego sterownika.
3) Kolejny pozytyw, to coraz większa Wasza wiedza kochani. Już nie błądzicie, pytacie o konkrety i coraz częściej omijacie tandetną taniochę. Brawo! Tutaj jednak mała uwaga - jeśli kupicie taśmę i samodzielnie mierzycie jej moc, pamiętajcie, że fizyka jest nieubłagana. Chodzi o to, że musicie mierzyć pobór mocy jednego metra, a nie całej rolki. Producenci zawsze podają moc 1 metra. I takich pomiarów się dokonuje. Dzieje się tak, dlatego, że na większej odległości ma miejsce spadek mocy - to normalne zjawisko. Zatem mierzymy moc 1-go metra, a nie całej rolki i wtedy porównujemy nasz wynik z danymi producenta.
4) Ostatnią rzeczą jaką dało się zauważyć przed sezonem jest niestety znaczny wzrost cen kabli wszelkiego typu. Miedź drożeje, drożeją też przewody, a że rośnie zapotrzebowanie na wiązki kabli, to mamy deficyt miedzi. To powoduje wzrost cen. Powiecie - a co to ma do żarówek czy taśm? Otóż ma! W żarówkach są płytki z tzw. ścieżkami, które są wykonane z miedzi. Taśma LED, to tak naprawdę jedna wielka miedź. Zatem to akurat spostrzeżenie jest negatywne.

To tyle jeśli chodzi o początki sezonu. Będę dzielił się z Wami na bieżąco tym co uda mi się dostrzec. Chociaż zanosi się na to, że ta jesień nie będzie obfitowała w bardzo dużo nowości. Pożyjemy, zobaczymy.

wtorek, 22 sierpnia 2017

Co myślicie o certyfikacie potwierdzającym uczciwe praktyki firmy w branży oświetlenia?

Witam.
Drodzy czytelnicy, chciałbym Was zapytać o pewną kwestię. Otóż co sądzicie o certyfikacie potwierdzającym uczciwe praktyki firmy w branży oświetlenia?

Dlaczego o to Was pytam? Otóż kilka dni temu mój znajomy poprosił mnie o pomoc w doborze oświetlenia. Oczywiście udzieliłem mu jak to czynię zwykle kilku wskazówek. Robiłem to dla Was od bardzo dawna i nadal tak robię. Jednak podczas naszej rozmowy nasunęła mi się pewna myśl. Często zdarzało się podczas rozmów z Wami, czytelnikami, że traktowaliście moje słowa jak wyrocznię. To miłe ale zawsze podkreślam, że nie jestem wszechwiedzący i nie mam nieskończonej wiedzy i również mogę się pomylić. Zwłaszcza na tak dynamicznym rynku, jakim jest rynek oświetlenia. W każdym razie przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Jak wiecie z wcześniejszych wpisów, nie prowadzę już swojego własnego sklepu z oświetleniem LED. A więc teraz nikt nie może mnie posądzić o bezstronność, czy też o lobbowanie na czyjąś rzecz. Otóż pomyślałem sobie, że może warto byłoby zabrać się za takie rzetelne, wiarygodne testy oświetlenia. Oczywiście nie jestem w stanie sprawdzić każdej żarówki, bo nie stać mnie na to, żeby kupić każdy model. I tu pojawił się moim zdaniem niezły pomysł.

Myślę sobie, że fajnie byłoby bazując na doświadczeniu praktycznym i na poczytności tego bloga wykonywać certyfikaty dla firm zajmujących się oświetleniem. Każda firma, która chciałaby taki certyfikat uzyskać, przysyłałaby do mnie na swój koszt próbki towarów. Ja bym te próbki rozbierał, mierzył, badał, sprawdzał i wystawiałbym wówczas takiej firmie certyfikat. Wówczas stworzyłbym na blogu listę firm, które taki certyfikat otrzymały.

I teraz najważniejsze - co Wy o tym sądzicie? Czy takie coś ułatwiłoby Wam wybór? Czy faktycznie byłoby pomocne? Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym pomyśle.

Z góry bardzo Wam dziękuję i pozdrawiam