sobota, 18 listopada 2017

Czy montaż np. 3 żarówek LED 5W 12V będzie tańszy w eksploatacji, niż 3 żarówek LED 5W 230V?

Witam.
Wczoraj wieczorem otrzymałem pod jednym z postów takie oto ciekawe pytanie od Pana Włodzimierza:

"Dzień dobry. Ostatnio w rozmowie ze znajomym na temat oświetlenia LED padło stwierdzenie że np.; podłączenie 3 LED 5W 12V będzie w eksploatacji tańsze niż 3 LED 5W 230V. Dla mnie to bez znaczenia wat(W) to wat(W) czy zasilane 12V czy 230V. Rachunek za prąd będzie taki sam. Proszę o potwierdzenie lub wyjaśnienie jeśli jestem w błędzie. Pozdrawiam".

Oczywiście na komentarz odpowiedziałem pod postem, jednak Pan Włodzimierz poruszył na tyle ciekawą kwestię, że uznałem, iż sam komentarz pod postem na blogu to zbyt mało. Taki komentarz zginie w gąszczu innych. Dlatego postanowiłem napisać ten post, bo odpowiedź na to pytanie może być przydatna dla wielu z Was moi drodzy. Poniżej zamieszczam odpowiedź, jaką udzieliłem Panu Włodzimierzowi.

"Witam.

Poruszył Pan bardzo ciekawy temat. Teoretycznie 15W to 15W, ale... W życiu nie ma przypadku idealnego.

Są straty energii w postaci ciepła. Oczywiście one przy żarówkach LED są minimalne i w rachunku rocznym ich Pan prawie nie zauważy. Gdybyśmy jednak rozpatrywali powiedzmy okres 5 lat, wówczas zauważy Pan w takim okresie różnicę rzędu 10-20zł.

Pozwoli Pan, że zacznę od kwestii napięcia. Niższe napięcie wymaga stosowania grubszych przewodów. Jeśli moc zostaje taka sama, a obniżymy napięcie, to wzrośnie nam opór. Co za tym idzie musimy zastosować sporo grubszy przewód. Jeśli tego nie zrobimy, to moc robocza 1 źródła spadnie nam do powiedzmy 4W, a moc pobierana wyniesie 5W. Więc płacimy za 1W więcej. Wtedy zauważymy różnicę, między napięciem 12V i 230V nawet w rachunku miesięcznym. Teraz weźmy przypadek prawidłowy, czyli do 12V stosujemy grubszy przewód (co jest oczywiście droższe). Do tego koszt zasilacza. Zasilacz też pobiera minimalne porcje energii. W spoczynku koszt takiej energii wyniesie około 1zł rocznie. Jeśli jednak zestawimy razem droższy koszt przewodu, koszt zasilacza, koszt jaki zasilacz generuje oraz koszt utraconej energii w postaci ciepła (mimo wszystko tej energii przy 12V upłynie minimalnie więcej), wówczas wychodzi nam, że napięcie 12V okazuje się droższe niż 230V.

Także teza mówiąca o tym, że 12V jest lepsze niż 230V jest nieprawdziwa.

A co z ilością źródeł światła? Czy lepiej zastosować 3 źródła o mocy 5W, czy 5 źródeł o mocy 3W? Oczywiście mówimy o napięciu 230V, bo to, że 230V wyjdzie nam minimalnie taniej niż 12V ustaliliśmy sobie powyżej.

Jeśli weźmiemy sobie 3 żarówki o mocy 5W i 5 żarówek o mocy 3W, teoretycznie mamy 15W w jednym i drugim przypadku. I taki będzie pobór mocy. Ale moc robocza przy 3 żarówkach, będzie większa niż przy 5. Dlaczego tak się stanie? Otóż z tego samego, co powyżej - strata energii przy 5 gniazdach, przewodach, łączeniach, itp. będzie większa niż przy 3.

Zatem w takim wypadku za każdym razem zapłacimy za 15W pobranej mocy, ale przy 3 źródłach np. żarówki oddadzą nam 14.9W, a przy 5 źródłach oddadzą nam 14.7W. To oczywiście liczby teoretyczne, typowo obrazowe, a nie fizyczne wyliczenia. Ale różnice procentowe byłyby mniej więcej właśnie takie.

Reasumując:
12V tańsze niż 230V? - fałszywa teza.
3 żarówki o mocy 5W pobiorą mniej energii niż 5 żarówek o mocy 3W? - prawda.
Podkreślam, że są to różnice bardzo małe ale jednak są zauważalne w dłuższym okresie czasu.

Pozdrawiam
"

sobota, 11 listopada 2017

Coraz tańsze oświetlenie od renomowanych producentów.

Witajcie.

Nie wiem czy pamiętacie ale na początku września napisałem post o tym, jak prawdopodobnie będzie wyglądał tegoroczny sezon oświetleniowy. Tak jak pisałem wówczas dla mnie, w tym roku jest to zupełnie inny sezon niż w latach poprzednich. Jak zapewne wiecie z poprzednich wpisów na blogu, w czerwcu mój sklep MS ELEKTRONIK zmienił właściciela. Zatem nie musiałem się pierwszy raz od wielu lat do tego sezonu przygotowywać. Jednak cały czas śledzę hobbystycznie rynek nowości i obserwuję nowe trendy.

Pisząc na blogu przed sezonem, wskazałem kilka spostrzeżeń. Teraz czas sprawdzić czy były one trafne czy też chybione.

Spostrzeżenie 1:
"Firmowe oświetlenie tanieje w zastraszającym tempie. Renomowanie producenci, zrozumieli, że jeśli chcą się liczyć, sama marka nie wystarczy. Do tej pory tacy producenci, bazowali na renomie i na tym, że większość klientów myślała, że jeśli firma jest renomowana, to nie produkuje w Chinach. Co było bzdurą, bo wszyscy praktycznie produkują oświetlenie LED w Chinach. Co nie jest wadą, bo Chińczycy jeśli się z nimi dany producent dogada i określi, że zależy mu na jakości, a nie na najniższej cenie, wówczas potrafią wyprodukować towar najwyższej jakości. Także jakość Chińskiego towaru zależy obecnie wyłącznie zleceniodawcy danego wolumenu produkcji. Zatem w końcu do producentów o dużej renomie i rozpoznawalności, dotarło, że czas obniżyć cenę, bo inaczej przestaną się liczyć."

* To spostrzeżenie okazało się bardzo mocno trafne. Powiem więcej - w rozmowach moi partnerzy handlowi, z czasów gdy zajmowałem się oświetleniem zawodowo, potwierdzają, że w tym roku ogromna rzesza klientów sama kupuje, a gdy czegoś nie ma, zamawia, oświetlenie renomowanych producentów. Nie ma się czemu dziwić, skoro w markecie i na portalach aukcyjnych najtańsza żarówka, powiedzmy E27 8W kosztuje 4zł i pochodzi od producenta, którego nazwę potrafi wymówić tylko importer danej żarówki i to tylko dlatego, że sam tą nazwę dyktował chińskiemu producentowi. Do tego dodajmy koszt przesyłki w przypadku portali aukcyjnych. A teraz najważniejsze - zbliżona parametrami żarówka od renomowanego producenta będzie kosztowała 8-10zł. Więc jaki w tym przypadku jest sens kupować taniochę? Żadnego! Dlatego wielu importerów przeżywa krytyczne chwile w tym roku. Cóż - tych, którzy oszukiwali, robili kłamliwe opisy, zamawiali najtańszy badziewie nie jest mi żal. Oni zasługują na bankructwo. Sami popsuli rynek. Sami zaczęli nieuczciwą walkę, sami zaczęli stosować dumpingowe ceny. Sami zaczęli pomijać hurtowników i sprzedawców detalicznych. Sami wprowadzili zasadę, która mówiła, że hurtownikowi sprzedajemy żarówkę za 5zł, a klientowi detalicznemu na portalu aukcyjnym za 4zł - powiecie to absurd! A jednak to prawda. Sami są sobie winni. Ekonomia, jak fizyka ma swoje prawa. Żaden importer nigdy nie sprzeda sam w detalu tyle, ile sprzedadzą jego przedstawiciele hurtowi i detaliczni. Nie da się na dłuższą metę przeskoczyć pewnych szczebelków drabinki. Renomowani producenci czekali, bo było ich na to stać. Importerzy upadają, a renomowane marki obniżyły ceny do akceptowalnego poziomu i teraz zmiotą resztę niedobitków w branży. Skorzystacie na tym Wy moi drodzy, bo wreszcie możecie kupić dobry towar w dobrej cenie i to nie powinno się zmienić już w drugą stronę. Wiele branż wymaga ustabilizowania, czy wręcz nowego otwarcia, bo wiele z nich popsuli przypadkowi ludzie, którzy nie mieli pasji i pojęcia, a jedyną pobudką jaką się kierowali był szybki zysk.

Spostrzeżenie 2:
"Kolejną kwestią jest rozpowszechnienie się taśm dwukolorowych - białych zimnych i białych ciepłych w jednym. Są super. Oczywiście jeszcze są drogie i mało popularne ale mają szansę stać się hitem, bo z autopsji wiem, że 80% klientów nie było zdecydowanych, czy wybrać barwę zimną, czy barwę ciepłą. Teraz mają obie barwy bieli w jednej taśmie. Tutaj uwaga! Pamiętajcie, że takie taśmy wymagają specjalnego sterownika."

* Spostrzeżenie również trafne. Coraz więcej tego typu oświetlenia się sprzedaje. Klient nie staje przed wyborem czy światło zimne, czy ciepłe. Ma taką barwę jaką chce w danym momencie.

Spostrzeżenie  3:
"Kolejny pozytyw, to coraz większa Wasza wiedza kochani. Już nie błądzicie, pytacie o konkrety i coraz częściej omijacie tandetną taniochę. Brawo! Tutaj jednak mała uwaga - jeśli kupicie taśmę i samodzielnie mierzycie jej moc, pamiętajcie, że fizyka jest nieubłagana. Chodzi o to, że musicie mierzyć pobór mocy jednego metra, a nie całej rolki. Producenci zawsze podają moc 1 metra. I takich pomiarów się dokonuje. Dzieje się tak, dlatego, że na większej odległości ma miejsce spadek mocy - to normalne zjawisko. Zatem mierzymy moc 1-go metra, a nie całej rolki i wtedy porównujemy nasz wynik z danymi producenta.

* Jak najbardziej jest to prawda. Wasza wiedza jest coraz większa i coraz rzadziej dajecie się nabrać. Brawo! Oby tak dalej!

Spostrzeżenie 4:
"Ostatnią rzeczą jaką dało się zauważyć przed sezonem jest niestety znaczny wzrost cen kabli wszelkiego typu. Miedź drożeje, drożeją też przewody, a że rośnie zapotrzebowanie na wiązki kabli, to mamy deficyt miedzi. To powoduje wzrost cen. Powiecie - a co to ma do żarówek czy taśm? Otóż ma! W żarówkach są płytki z tzw. ścieżkami, które są wykonane z miedzi. Taśma LED, to tak naprawdę jedna wielka miedź. Zatem to akurat spostrzeżenie jest negatywne."

* Tutaj na szczęście nie jest aż tak źle jak się na to zanosiło. Ceny owszem, poszły w górę ale nie tak ekstremalnie. Wielu producentów zrezygnowało z części swojej marży i dzięki temu ceny wzrosły o 5-10%, a nie o 15 czy nawet 20%. Więc w tej kwestii na całe szczęście się myliłem.

Tak zatem wygląda takie bardzo szybkie podsumowanie połowy sezonu oświetleniowego. Przed nami moment kulminacyjny sezonu, a więc listopad i grudzień. W styczniu zawsze widoczne było wyhamowywanie sprzedaży, które trwało do kwietnia. Chociaż paradoksalnie w styczniu, pomimo, iż był to już miesiąc z malejącą sprzedażą, zawsze pojawiało się sporo nowości. Poza rokiem 2017, w którym zapasy importerów z sezonu były spore, więc nowości było zdecydowanie mniej. Jak będzie w tym roku zobaczymy. Myślę, że w tym roku będzie nieco inaczej, ponieważ importerzy będą chcieli powalczyć o przetrwanie nowościami. A jak będzie, zobaczymy.

Pozdrawiam
Marcin Siedlecki

sobota, 30 września 2017

Nie dajcie się zbywać przy reklamacjach! Ale nie bądźcie też roszczeniowi.

Witajcie.
Ponieważ wczoraj byłem świadkiem dziwnej, powiedzmy, że dla mnie jako osoby znającej się na rzeczy wręcz żenującej sytuacji. Otóż rzecz działa się w pewnym sklepie - nazwy podać nie mogę, w każdym razie sieciówka ze wszystkim. Były też sobie w tej sieciówce żarówki. Przychodzi starsza Pani i kulturalnie, bez zbędnych emocji, mówi sprzedawczyni, że kupiła kilkanaście minut temu żarówkę, zaniosła ją do domu, wkręciła, włączyła światło, żarówka błysnęła i tyle. Co za tym idzie, prosi o wymianę na nową. Pokazała paragon, więc cała procedura przebiegła tak jak powinna.

I co robi Pani ekspedientka? Otóż stwierdza, że żarówka jest spalona, bo jest okopcona, a stało się dlatego, że starsza Pani ma "za duże obciążenie w kablu"! Jak żyję takiej głupoty nie słyszałem! Pierwsza moja myśl - dziewczyno, czy Ty wiesz co powiedziałaś? Następnie zacząłem się zastanawiać czy to "inwencja twórcza" niewiasty, nie mającej pojęcia o tym co sprzedaje, bo nikt nie raczył tej Pani przeszkolić, czy też coś gorszego - może ma takie zalecenia odgórne. Może zwyczajnie, jak to często bywa, kierownik sklepu, sam nie mający pojęcia o produktach jakie sprzedaje, nakazuje takie bzdury swoim pracownikom opowiadać!

Żeby nie było - nie potępiam tego, że ktoś czegoś nie wie. Każdy ma prawo nie wiedzieć. Nawet sprzedawca. Sprzedawca też może się pomylić. Tym bardziej, że to sieciówka, więc tych artykułów są tysiące i nie da się zapamiętać wszystkiego. Ale jeśli sprzedawczyni nie miała pojęcia, to tym bardziej powinna wymienić żarówkę na nową i tyle. Mogła ewentualnie sugerować nieprawidłowości w domowej sieci elektrycznej - wtedy miałaby obowiązek przyjęcia żarówki i odesłania jej do serwisu producenta celem ekspertyzy. Takie rzeczy się zdarzają i sprzedawca ma takie prawo. Ale sprzedawca nie ma prawa burzyć elementarnych podstaw fizyki i gadać głupot, tylko po to, żeby zbyć klienta.

Starsza Pani, spokojnie poprosiła raz jeszcze o wymianę, tłumacząc, że sieć jest w porządku, że świeciła w tym miejscu inna żarówka przez kilka lat.

Żeby było ciekawiej, to cała sprawa dotyczyła zwykłej żarówki, nie "ledowe". A przecież powszechnie wiadomo, że zwykłe żarówki obecnie są produkowane w Chinach na wysłużonych maszynach, których pozbyli się producenci. Zamiast je złomować i dopłacić do tego, sprzedali swoje maszyny. Jednak w Chinach te maszyny działają dalej, a żarówki zamiast nazywać żarówkami, nazywane są "grzałkami elektrycznymi".

Nie polecam ich kupowania, bo żarówki LED są już tak tanie, że nie sensu kupowanie zwykłych, klasycznych żarówek, które mają maksymalną trwałość 300-400 godzin. Ale każdy ma prawo decydować co kupuje i może reklamować wady fabryczne i nie powinien usłyszeć takiej głupoty.

A teraz powiem najprościej jak się da, na czym ta głupota polegała. Otóż kochani, każdy odbiornik instalacji elektrycznej, jest dla instalacji obciążeniem. A więc pralka, lodówka czy też żarówka, to obciążenie. Zatem nie mam jak to ujęła ekspedientka "obciążenia w kablu". Sam kabel jest swego rodzaju obciążeniem, bo ma opór. Ale większym obciążeniem będzie żarówka. I dlatego, że jest obciążeniem, może ona świecić. Jeśli włącznik jest wyłączony i napięcie nie dobiega do żarówki, to nie ma mowy o żadnym obciążeniu. Zatem jest zupełnie odwrotnie, niż twierdziła sprzedawczyni.

Dlatego nie dajcie się zbyć lakonicznym tekstem. Drążcie temat. Wtedy sprzedawca, który nie ma bladego pojęcia o czymś, w końcu "wysypie" się. W pewnym momencie sam sobie zacznie zaprzeczać. I wtedy nie będzie miał podstaw do odrzucenia reklamacji.

Oczywiście, podstawą jest kultura. Wiele lat pracowałem w serwisie. I powiem Wam szczerze - nic nie działa gorzej na serwisanta, niż roszczeniowy buc, który od razu krzyczy, mądrzy się, a nic nie wie i żąda. Wtedy serwisant, po ludzku jest złośliwy. Serwisant też człowiek. I jak ktoś go wkurzy, ten będzie szukał powodu do odrzucenia reklamacji i uwierzcie mi - 99% reklamacji da się odrzucić. Dlatego jeśli zaczynacie rozmowę roszczeniowo i wysuwacie żądania, wówczas stawiacie się na przegranej pozycji. Dlatego zawsze poproście, a nie żądajcie. Wtedy serwisant doceni Was i "nagnie" procedury i będziecie zadowolenie z szybko rozpatrzonej pozytywnie reklamacji.

Pozdrawiam

niedziela, 17 września 2017

Nowy sezon w branży oświetleniowej rozpoczęty!

Witajcie.

Nastał już wrzesień, a to zawsze w branży oświetleniowej oznacza rozpoczęcie nowego sezonu. Dla mnie w tym roku jest to zupełnie inny sezon niż zwykle. Jak zapewne wiecie z poprzednich wpisów na tym blogu, w czerwcu sklep MS ELEKTRONIK zmienił właściciela. Zatem nie musiałem się pierwszy raz od wielu lat do tego sezonu przygotowywać. No ale w żuciu nic nie jest proste i jak to mówi stare, polskie porzekadło - ciągnie wilka do lasu. Co prawda już nie zawodowo ale jednak... No, w każdym razie cały czas śledzę rynek nowości i obserwuję jakież to nowe pomysły i trendy się pojawiają.

Zawsze przełom lipca i sierpnia był pracowity, człowiek musiał myśleć co zamówić, co będzie "szło", a co wypada mieć ale z góry dawało się przewidzieć, że dany produkt będzie raczej wizytówką, niż będzie na siebie zarabiał. W tym roku, pozbawiony tego całkowicie, mogłem przejść całkiem obok i spojrzeć dużo chłodniejszym okiem na branżę.

Oto jakie wnioski, na pierwszy rzut oka się nasuwają:
1) Firmowe oświetlenie tanieje w zastraszającym tempie. Renomowanie producenci, zrozumieli, że jeśli chcą się liczyć, sama marka nie wystarczy. Do tej pory tacy producenci, bazowali na renomie i na tym, że większość klientów myślała, że jeśli firma jest renomowana, to nie produkuje w Chinach. Co było bzdurą, bo wszyscy praktycznie produkują oświetlenie LED w Chinach. Co nie jest wadą, bo Chińczycy jeśli się z nimi dany producent dogada i określi, że zależy mu na jakości, a nie na najniższej cenie, wówczas potrafią wyprodukować towar najwyższej jakości. Także jakość Chińskiego towaru zależy obecnie wyłącznie zleceniodawcy danego wolumenu produkcji. Zatem w końcu do producentów o dużej renomie i rozpoznawalności, dotarło, że czas obniżyć cenę, bo inaczej przestaną się liczyć.
2) Kolejną kwestią jest rozpowszechnienie się taśm dwukolorowych - białych zimnych i białych ciepłych w jednym. Są super. Oczywiście jeszcze są drogie i mało popularne ale mają szansę stać się hitem, bo z autopsji wiem, że 80% klientów nie było zdecydowanych, czy wybrać barwę zimną, czy barwę ciepłą. Teraz mają obie barwy bieli w jednej taśmie. Tutaj uwaga! Pamiętajcie, że takie taśmy wymagają specjalnego sterownika.
3) Kolejny pozytyw, to coraz większa Wasza wiedza kochani. Już nie błądzicie, pytacie o konkrety i coraz częściej omijacie tandetną taniochę. Brawo! Tutaj jednak mała uwaga - jeśli kupicie taśmę i samodzielnie mierzycie jej moc, pamiętajcie, że fizyka jest nieubłagana. Chodzi o to, że musicie mierzyć pobór mocy jednego metra, a nie całej rolki. Producenci zawsze podają moc 1 metra. I takich pomiarów się dokonuje. Dzieje się tak, dlatego, że na większej odległości ma miejsce spadek mocy - to normalne zjawisko. Zatem mierzymy moc 1-go metra, a nie całej rolki i wtedy porównujemy nasz wynik z danymi producenta.
4) Ostatnią rzeczą jaką dało się zauważyć przed sezonem jest niestety znaczny wzrost cen kabli wszelkiego typu. Miedź drożeje, drożeją też przewody, a że rośnie zapotrzebowanie na wiązki kabli, to mamy deficyt miedzi. To powoduje wzrost cen. Powiecie - a co to ma do żarówek czy taśm? Otóż ma! W żarówkach są płytki z tzw. ścieżkami, które są wykonane z miedzi. Taśma LED, to tak naprawdę jedna wielka miedź. Zatem to akurat spostrzeżenie jest negatywne.

To tyle jeśli chodzi o początki sezonu. Będę dzielił się z Wami na bieżąco tym co uda mi się dostrzec. Chociaż zanosi się na to, że ta jesień nie będzie obfitowała w bardzo dużo nowości. Pożyjemy, zobaczymy.

wtorek, 22 sierpnia 2017

Co myślicie o certyfikacie potwierdzającym uczciwe praktyki firmy w branży oświetlenia?

Witam.
Drodzy czytelnicy, chciałbym Was zapytać o pewną kwestię. Otóż co sądzicie o certyfikacie potwierdzającym uczciwe praktyki firmy w branży oświetlenia?

Dlaczego o to Was pytam? Otóż kilka dni temu mój znajomy poprosił mnie o pomoc w doborze oświetlenia. Oczywiście udzieliłem mu jak to czynię zwykle kilku wskazówek. Robiłem to dla Was od bardzo dawna i nadal tak robię. Jednak podczas naszej rozmowy nasunęła mi się pewna myśl. Często zdarzało się podczas rozmów z Wami, czytelnikami, że traktowaliście moje słowa jak wyrocznię. To miłe ale zawsze podkreślam, że nie jestem wszechwiedzący i nie mam nieskończonej wiedzy i również mogę się pomylić. Zwłaszcza na tak dynamicznym rynku, jakim jest rynek oświetlenia. W każdym razie przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Jak wiecie z wcześniejszych wpisów, nie prowadzę już swojego własnego sklepu z oświetleniem LED. A więc teraz nikt nie może mnie posądzić o bezstronność, czy też o lobbowanie na czyjąś rzecz. Otóż pomyślałem sobie, że może warto byłoby zabrać się za takie rzetelne, wiarygodne testy oświetlenia. Oczywiście nie jestem w stanie sprawdzić każdej żarówki, bo nie stać mnie na to, żeby kupić każdy model. I tu pojawił się moim zdaniem niezły pomysł.

Myślę sobie, że fajnie byłoby bazując na doświadczeniu praktycznym i na poczytności tego bloga wykonywać certyfikaty dla firm zajmujących się oświetleniem. Każda firma, która chciałaby taki certyfikat uzyskać, przysyłałaby do mnie na swój koszt próbki towarów. Ja bym te próbki rozbierał, mierzył, badał, sprawdzał i wystawiałbym wówczas takiej firmie certyfikat. Wówczas stworzyłbym na blogu listę firm, które taki certyfikat otrzymały.

I teraz najważniejsze - co Wy o tym sądzicie? Czy takie coś ułatwiłoby Wam wybór? Czy faktycznie byłoby pomocne? Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym pomyśle.

Z góry bardzo Wam dziękuję i pozdrawiam

czwartek, 29 czerwca 2017

Sklep MS ELEKTRONIK ma nowego właściciela!

Witam. Moi drodzy sklep internetowy, który prowadziłem od 2009 roku ma nowego właściciela. Od dnia 20 czerwca 2017 roku moja firma, czyli MS ELEKTRONIK Marcin Siedlecki nie jest już właścicielem sklepu MS ELEKTRONIK. Zatem już nie odpowiadamy za wszelkie treści umieszczone w tym sklepie ani za asortyment jaki będzie w tym sklepie.

Wkrótce zmienią się wszelkie dane widniejące w opisach. Nowemu właścicielowi przekazaliśmy również nasz dotychczasowy adres mailowy, tak więc jeśli macie pytanie i potrzebujecie porady, piszcie w komentarzach pod postami na blogu. Tak to czasami bywa, że zachodzi potrzeba pewnych zmian i tak było i tym razem.

Nie będę Was zanudzał powodami, nie było to z całą pewnością bankructwo, czy też brak perspektyw. To tylko i wyłącznie powody osobiste. Mam nadzieję, że nowy właściciel zapewni kontynuację dobrych zwyczajów, jakie panowały w sklepie MS ELEKTRONIK i tym samym będzie zawsze stawiał na najwyższą jakość, tak jak ja to czyniłem przez lata.

Jednocześnie chciałbym Was zapewnić, że nadal, jeśli tego będziecie potrzebowali oczywiście, będę Wam chętnie doradzał. Może nawet teraz będzie to bardziej bezstronne, gdyż nikt z Was nie będzie mógł mi zarzucić, tego, że lobbuje na korzyść swojej firmy - zdarzyło się to co prawda tylko 2 razy w ciągu tylu lat prowadzenia bloga ale teraz siłą rzeczy będzie to ewidentnie bezstronne. Oczywiście nie lobbowałem nigdy na swoją korzyść - to byłby absurd. Zawsze miałem rzeszę lojalnych, powracających klientów, tak więc nie miałem potrzeby do uciekania się do takich sztuczek. W każdym razie to, że nie będę zajmował się już handlem oświetleniem, nie oznacza końca tego bloga ani końca porad jakich Wam udzielałem.

Pozdrawiam Marcin Siedlecki

sobota, 29 kwietnia 2017

Dobieranie zasialcza do diod POWR LED

Witam.

Ponieważ bardzo często pytacie Państwo o dobór zasilacza do diod Power LED, postanowiłem wrócić do tematu i potraktować go mniej ogólnie niż kilka lat temu. Dobranie zasilacza to generalnie bardzo łatwa rzecz. Jednak jeśli chodzi o zasilacze o stałym prądzie, wówczas zadanie wbrew pozorom staje niestety trudne. Dlatego często w rozmowach z Wami mówię, że jeśli nie macie doświadczenia z tego typu diodami to lepiej skupcie się na innym ich typie.

Wiele osób kupuje diody tego typu z nadzieją, że 12V zasilacz o stałym napięciu załatwi sprawę. A tu jest zupełnie inaczej. Diody Power LED wymagają zasilacza o stałym prądzie. W przypadku diod 1W musi to być zasilacz 350mA, natomiast dla 3W diod, musi to być prąd 700mA (prąd, czyli natężenie prądu [A], a nie napięcie!).

Są też wyjątki od tych reguł. Można na przykład też spotkać diody 3W o prądzie 900mA. Konfiguracji jest kilka, dzisiaj jednak piszę o typowych diodach 1W i 3W. Moc zasilacza dobiera się do ilości diod. Oczywiście zasilacze mają pewne zakresy mocy. To nie jest tak jak przy zasilaczach o stałym napięciu. Tutaj, przy diodach Power LED, nie możemy sobie pozwolić na zapas mocy, bo wówczas zasilacz wygeneruje zbyt duże napięcie i spali diody.

Dlatego kupując zasilacz o stałym prądzie, należy bardzo uważnie czytać opisy, które powinni zamieszczać sprzedawcy. Zwłaszcza te, które mówią o ilości diod jaką możemy podłączyć do takiego zasilacza.

Ogólnie diody Power LED są bardzo kłopotliwe, chociażby dlatego, że są bardzo czułe na wszelkie nieprawidłowości i odstępstwa od reguł. Jeśli podłączymy je do niewłaściwego zasilacza, spalą się natychmiast.

Często pytacie Państwo również o możliwość ściemniania takich diod. Wówczas trzeba szukać zasilacza, który będzie współpracował z regulatorem PWM. I tu pojawia się niestety kolejny problem. Z regulatorami PWM większość zasilaczy o stałym prądzie nie będzie współpracowała. Więc trzeba uzbroić się w cierpliwość podczas poszukiwań. Warto też w takim przypadku kupić zasilacz i regulator PWM u tego samego sprzedawcy, prosząc go o właściwy dobór. Jeśli kupimy zasilacz gdzie indziej i regulator gdzie indziej, wówczas może być kłopot z ich sparowaniem i będziemy odsyłani przez jednego i drugiego sprzedawcę. A jeśli sprzedawca dobierze dla nas zasilacz i ściemniacz, wówczas nie będzie miał wielu argumentów, jeśli coś nie będzie działało jak powinno, a o to niestety przy tych diodach bardzo łatwo. Z góry uprzedzam, że nie mam w tym interesu, aby ktoś kupował u jednego sprzedawcy.

Kiedyś miałem w sprzedaży lampki 1W Power LED i zasilacze o stałym prądzie 350mA. Ale tylko 2 lata. I źle wspominam ten czas. Cóż z tego, że w opisach na czerwono, pogrubionymi literami pisałem, że należy używać wyłącznie zasilaczy o stałym prądzie. Cóż z tego, że wielkimi literami w karcie gwarancyjnej i instrukcji obsługi również pisałem, że diody Power LED wymagają odpowiednio dobranego zasilacza o prądzie 350mA. Dopisywałem nawet listę zasilaczy, których działania byłem pewien, oraz ilości jakie można pod taki zasilacz podłączyć. Wyobraźcie sobie Państwo, że 50% klientów nie zwracała na to uwagi. Skąd to wiem? Otóż połowa, tak dokładnie połowa klientów dzwoniła z pretensjami, że po podłączeniu lampek do zasilacza 12V! Lampki mrugnęły i koniec. Tak to działa. Oczywiście takich reklamacji nie uznawałem, bo zgodnie z prawem i logiką należy zapoznać się z instrukcją obsługi. Dokładałem wszelkich starań, aby było to widoczne. Nawet na nalepkach przyklejanych na kablach lampek była informacja, mówiąca o tym, że muszą one mieć specjalny zasilacz o stałym prądzie 350mA.

O ile dobrze pamiętam po 2 latach sprzedaży wycofałem te lampki z oferty, bo nie miałem już siły na tłumaczenie dlaczego po podłączeniu do zasilacza 12V przestały świecić. Również konieczność łączenia szeregowego diod Power LED nastręcza wielu ludziom problemów.

To nie koniec minusów diod tego typu. Dzisiaj są one zwyczajnie mocno przestarzałe. Ja lampki 1W 350mA sprzedawałem w latach 2010-2012. Więc wycofałem je z oferty 5 lat temu. Wiele osób twierdzi, że są to diody nowoczesne. To duży błąd. Nie są.

Wracając jednak do tematu ściemniania tego typu diod, to z regulatorami PWM poza zasilaczami o stałym prądzie, współpracują również drivery. Ale one wymagają zasilania stałym napięciem. To może dla niektórych być myląca. Wówczas instalacja wyposażona w diody Power LED wygląda tak: diody łączymy do regulatora PWM, regulator do drivera, driver jest łączony do zasilacza o stałym prądzie. Jednak tu jest inny kłopot. Większość driverów ma bardzo mała moc, aby zrobić sensowny układ. I znów wracamy wówczas do punktu wyjścia.

Od razu chciałbym uprzedzić, że osobiście nie jestem przeciwnikiem diod Power LED. Ale jestem przeciwnikiem tego, żeby ktoś kto nie ma pojęcia o tego typu diodach robiąc pierwszy raz swoją lampę, sięgał po nie. Ten typ diod wymaga pewnego doświadczenia i wiedzy. Dlatego jeśli chcecie robić coś na Power LED-ach, najpierw zróbcie lampę na kilku zwykłych diodach THT. Pokombinujcie z prądem i napięciem, zamontujcie rezystor, potem inny. Spalcie kilka diodek, zobaczcie jak to działa. Zróbcie połączenie równoległe i szeregowe. Kombinujcie i twórzcie ale zaczynajcie od podstaw. Jeśli uda Wam się coś na diodach THT, wówczas poczytajcie o diodach Power LED i dopiero wtedy róbcie coś na tym typie diod. Jeśli ktoś wpadł na pomysł, że zrobi sobie lampę z diod Power LED 3W bo tak mu się zdaje, że będzie ona mocna ale nigdy nie miał do czynienia z diodami, to niech sobie to odpuści. Taniej wyjdzie jeśli zleci tą cała zabawę elektronikowi, albo kupi drogą lampę. Brak wiedzy i sięganie po diody Power LED od razu, to pewne kłopoty i strata pieniędzy i czasu. To tak jakby ktoś nie miał prawa jazdy na osobówkę ale od razu chciałby prowadzić autobus. Niby się da ale kłopoty będą na pewno. I tak będzie w przypadku diod Power LED. Tutaj nie warto od razu sięgać po ten wyższy kaliber. Zacznijcie od podstaw. Poznajcie zachowanie typowych diod THT. Diody Power LED to następny krok, wymagający pewnych podstaw.

Niestety często jest tak, że ktoś nie wie co to jest napięcie, co prąd. Czym się różni połączenie równoległe od szeregowego. Jeśli ktoś taki bierze się za robienie lampy na diodach Power LED, to takie coś nie ma prawa się udać. A potem są setki pytań czy to na blogu czy mailu czy na innych forach. Musicie zrozumieć w tym momencie, że ja i wielu innych pasjonatów chętnie pomożemy Wam, ale nikt nie będzie Was uczył podstaw szkolnej fizyki. Jeśli sięgacie po ten diod to musicie mieć jakieś podstawy wiedzy. Dlatego zachęcam Was do tego, żebyście przed zrobieniem Waszej wymarzonej lampy z 50 diod Power LED, zrobili najpierw lampkę z 3 diod THT, potem z 10 diod THT. Następnie kupcie sobie kilka diod Power LED i pobawcie się nimi. Pewnie wszystkie spalicie ale zrozumiecie jak one działają. Wyczujecie tą różnicę i o to chodzi. Wtedy będziecie wiedzieli o co dopytać, a ja i inni pasjonaci będziemy mogli Wam pomóc na odległość i ta pomoc nie będzie obarczona żadnym błędem.

Pozdrawiam serdecznie
Marcin Siedlecki